Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 35. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 35. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2015

35 Auuuu!



Mileno, już do ciebie idę!
Rozglądnąwszy się po klasie odkryłam, że sala historyczna jest wręcz przepełniona różnego rodzaju bronią. Zgarnęłam więc ze ściany pierwszy lepszy miecz i jakiś krótszy o połowę brzeszczot i ruszyłam.
-Pozwoli Pani, że na moment opuszczę zajęcia.- Powiedziałam do Kopcińskiej zanim powoli otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz. Na korytarzu działo się wiele rzeczy. Od razu zobaczyłam leżącą po przeciwległej stronie korytarza Milenę i ogromnego wilka, który się nad nią pochylał. Wilk wygiął szyję i nabrawszy powietrza w płuca przeraźliwie głośno zawył. To był mój moment. Trzasnęłam nogą w drzwi.
-Hej! Wilku! Tu jestem!- Zanim zwierze do końca odwróciło łeb, ja już leciałam w powietrzu. Oba ostrza zwrócone w jego stronę.
-Dzisiaj to ja wygram- pomyślałam jeszcze zanim ostrza dotknęły futra zwierzęcia. Miecz się po nim ześliznął ale brzeszczot zostawił w jego ciele dużą szramę. Wilk zawarczał. Złapałam się go mocniej oplatając rękoma za szyję. Niestety zwierze mi się wyrwało i odbiegło na za dużą odległość bym mogła go jeszcze dosięgnąć. Leżąc spojrzałam na Milenę. Była nieprzytomna i na szyi miała otwartą, głęboką ranę. Podniosłam się z ziemi. Wilk stał w końcu korytarza. Czekał. Wiedział, że jestem słabsza.
-Nie byłabym tego taka pewna, Wilku. Skrzywdziłeś moją przyjaciółkę. Odpowiesz za to!- Krzyczałam. On wył. Wreszcie, jednocześnie rzuciliśmy się do ataku. Z moich płuc wydobył się dziki, złowieszczy ryk. Zwierze nie zwolniło. Ja też nie. Spotkaliśmy się pośrodku. On skoczył, ja zanurkowałam w dół. Oberwałam tylną łapą w twarz. On dostał obydwoma narzędziami, trzymanymi przeze mnie w dłoniach, w brzuch i przednią łapę. Ja padłam na ziemie na twarz. On też. Obydwoje ciężko zipieliśmy. Z trudem podnieśliśmy się z ziemi. Ja ledwo widziałam przez zakrwawione oczy, on ledwo człapał. Tym razem podeszliśmy do siebie powoli. Stanęliśmy naprzeciw.
-Jesteś dobrym przeciwnikiem.- Może mi się wydawało, ale chyba to on do mnie mówił.
-Ty także, Wilku.- Odpowiedziałam na głos. 
Staliśmy tak dobre parę minut, aż w pewnym momencie on po prostu mnie minął i odszedł. Tak zwyczajnie, zamiatając ogonem. Nie miałam siły się do niego odwracać. Pozwoliłam mu odejść. Dopiero kiedy miecze wyśliznęły mi się z rąk poczułam jak bardzo jestem zmęczona. Nie miałam siły w nogach i rękach. Skuliłam się w sobie.
-Jeszcze chwila a tu padnę- pomyślałam. Dotknęłam twarzy żeby się pokrzepić. Wyczułam krew. O tym że zwierze rozcięło mi wargę i brew przekonałam się w toalecie, kiedy zmywałam czerwień z twarzy pod strumieniami lodowatej wody. Miałam za mało miejsca żeby dokładnie się wyczyścić, bo zamiast z dziewczęcej skorzystałam z tej dla nauczycieli. Niestety toalety zamykane są podczas lekcji. Kiedy wreszcie doprowadziłam się do porządku uświadomiłam sobie, że powinnam iść do Mileny. Zgarnęłam więc z ziemi miecze i poczłapałam do nieprzytomnej jeszcze koleżanki. Sprawdziłam tętno. Trochę za szybkie. Oddech? Jest. To dobrze.
-Nic ci nie będzie, Milcia. Nic nie bój…
Za mną otworzyły się drzwi od sali historycznej. Nie patrząc wiedziałam, że to Weronika i Ania.
-Zemdlała.- Dziewczyny jak zawsze w samą porę.
-Kórwa!
-Hej! Nie przeklinaj, Werka. Pomóż mi. Trzeba ją ocucić. Przynieście wodę.
Weronika uklęknęła po drugiej stronie Mileny.
-Ej! A to co?- Pokazała na rankę na szyi. Chyba mi się wydaje, ale wcześniej wyglądała ta rana na większą.
-Od torby.- Powiedziałam.
-Przecięła się torbą?
-No. Wiesz, moja mama zrobiła podobnie. Jak zemdlała, to zahaczyła o pasek od torebki i ciach.
-A! No dobra. To lepiej kupmy Milce nową torbę.
-Macie wodę.- Ania wróciła z butelką.
-Nie wiem co powinnyśmy zrobić… ale chyba trzeba ją po prostu polać. Nie?
-Dobra. Dawaj to. Ja to zrobię.- Weronika wzięła butelkę od Ani i chlusnęła Milenie twarz. Podziałało.
-O! Co jest? Co się…- Dziewczyna jak zwykle była niecierpliwa.
-Siedź, Mili.- Zganiłam ją.
-Nic. Zemdlałaś, kurde. Pod klasą!- Weronika już się uśmiechała. Ja też odpuściłam.
-No! Jaki wstyd. Podłaś jak długa.-Trochę sobie żartowałyśmy.
-Dobrze, że cię Julcia znalazła!- Ania też dołączyła. Za chwilę śmiałyśmy się już wszystkie. Włącznie z samą poszkodowaną. Nasze chichy zgasiła Ola.
-Ej! Kopcińska się wkurza. Może byście tak wzięły i weszły do klasy, co?- Miała rację, więc szybko zebrałyśmy się z podłogi i wróciłyśmy na miejsca. Pani nauczycielka nic nie powiedziała. Nawet na nas nie patrzyła. Zajęta była wpisywaniem ocen z pracy domowej.
-Julia. Pięć plus.- Zajęta pisaniem testu nie usłyszałam. Później mi dziewczyny powiedziały.
W domu znalazłam w plecaku zakrwawione miecze. Chyba po prostu o nich zapomniałam. Jeśli nikt nic nie mówił, to chyba nie szkodzi jeśli je sobie zostawię? Pani Kopcińskiej widocznie dwa kawałki metalu różnicy nie zrobią.
Położyłam je na półce nad książkami.