Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 34. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 34. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2015

34 Historia



Znudzonym wzrokiem zmierzyłam korytarz.
Pod salą do historii, po prawej siedzieli chłopcy, po lewej dziewczyny, z  przodu drużyna A i moja paczka. Dzisiaj miałam jeszcze napisać poprawę z chemii i biologii, sprawdzian z niemca i teraz sprawdzian z historii. Jeszcze trochę, a się rozchoruję od przemęczenia. Nie cierpię tego piątku! Całe szczęście jutro wyjeżdżam. To znaczy, czy to takie szczęście, to nie wiem, ale jestem szalenie szczęśliwa z tego powodu. Przykro mi, że mój zapał i radość podziela tylko moja mama, ale nie mam co ich obwiniać. To nie oni są zainteresowani komiksami i grami i książkami i sztuką fantasy. Kiedyś Nika była. Byłyśmy nawet razem na Dniach Fantastyki we Wrocławiu, ale potem… no wiecie, zrobociała. Szkoda.
Kurczę! Ta szkoła zaczyna mnie męczyć. Na serio. Nawet nie chce mi się gadać z ludźmi. Szczególnie z Olą i Anią. Mam ich na trochę dość. Są takie rozświergotane w miłości. Ciekawe kogo oplotła w sieci Ola? Ania ma Adriana, ale Ola? Może jakiś ratownik? Albo koszykarz? Nie ważne. Ja muszę jeszcze powtórzyć przed lekcją.
Usiadłam przy przeciwległej ścianie. Nagle dosiadła się do mnie Weronika i Milena.
-Ty też piszesz?- Zapytały prawie jednocześnie.
-No. Mam nadzieję, że dostanę chociaż czwórkę, bo dużo wkuwałam.
-Oficjalnie mamy zaszczyt zaprosić cię na naszą imprezę! Za tydzień w sobotę! Grill u Mileny! Co ty na to?
-Ok.- Tylko tyle wydusiłam. No to spoko. Kolejne miejsce, gdzie się skompromituję.
-A kto jeszcze będzie?
-Ania i Adrian z kuzynem i jego dziewczyną…- Reszty nie słyszałam.
-C..co?- Wreszcie wyksztusiłam.
-No… Kondrad, Dawid, Maciek…
-Ach. Ok. Przyjdę. Spoko. Tylko… dziewczyny… hm… zaraz wracam. Chwilkę.- Wymigałam się od głupich pytań i poszłam do toalety. Taki miałam zamiar. Niestety akurat wchodziła do niej Nika.
-Hej, Julka! Co tam u was?- Zadała pytanie zanim weszła do środka.
-Spoko. Niczego sobie dzień. A u ciebie?
-Mój wilczek jest taki romantyczny! Jutro mam randkę!
-O! To fajnie. Ja już lecę. Śpieszę się.-Zgrabnie udało mi się skręcić na schody, więc poszłam na górę. Na najwyższe piętro. Nikogo tam nie było. Stanęłam przy oknie niedaleko od Sali matematycznej.
-Kurde! Fuck! Kwak! Kurcze! Kurcze! Kurcze! To teraz jak nie przyjdę, to wyjdzie, że coś mi jest albo się obraziłam, a jak przyjdę, to będę musiała go spotkać i się uśmiechać. Kurde!- Walnęłam z całej siły pięścią w okno. Spojrzałam na dłoń. Krwawiłam. Zgłupiałam na moment. Ale… hhm…?
-Auć.- Na oknie widać było fatalne zniszczenie. Widocznie za mocno uderzyłam, bo na szybie została szczelina, a framuga u dołu nieprzyjemnie się wygięła. Przetarłam dłoń. Raczej nic nie mogłam z tym oknem zrobić, a ręka nie bolała i nawet przestała krwawić… więc co mi tam. Wytarłam rękę chusteczką i wyrzuciwszy ją do kosza zeszłam na dół. Niech szkoła sama martwi się szczelinami w oknach! Przy ostatnim stopniu zadzwonił dzwonek. Na salę weszłam ostatnia. Zamknęłam za sobą drzwi.
-Dzień dobry.- Pani Kopcińska lubiła jak mówiło jej się takie rzeczy. Chyba miała wtedy większą nadzieję, że coś z nas wyrośnie.
-Kto pisze test?- Jeśli chciałeś pisać, to wystarczyło, że na jej pytanie wstałeś albo podniosłeś rękę. Tym razem musieliśmy wstać. Kiedy położyła mi plik kartek na biurku od razu wzięłam się za pisanie. Zdążyłam jednak napisać tylko swoje imię i nazwisko kiedy usłyszałam przeraźliwe wycie. Ni, nie takie wiatru czy człowieka. To było wycie prawdziwego wilka. Wilk w szkole! Na tą myśl trochę się uśmiechnęłam. Może ominie mnie sprawdzian? Spojrzałam na klasę. Chyba jestem dziwna. Tylko ja się uśmiechnęłam. No dobra, jeszcze Weronika, ale ona po prostu uwielbia wilkołaki. Moja klasa to nudziarze! Ha! Wcale tak nie myślę. Wkręcam was. To dobrze, nie? Może nie. Macie rację. Sory. A więc, wracając do historii…
Wycie było coraz bliżej i bliżej. Jakby zwierze powoli stąpało naprzód nawołując resztę watahy.
-Milena? Gdzie jesteś? Pod salą… Ale tam jest… OH MY GOD!- Zwróciłam wzrok w stronę rozmówczyni. Weronika. To źle. To bardzo źle.
-Aaaa!- Usłyszałam dziewczęcy krzyk spod sali.
Milena…