niedziela, 26 kwietnia 2015

37 Idę!



Tydzień minął normalnie.
Aż do piątku. W piątek dziewczyny zaczęły wariować. Dlaczego? Bo do Mileny zadzwonił jej były chłopak z Niemiec! Niezłe, nie! Z Niemiec! Historia jest ogólnie taka, że facio wyjechał trzy lata temu z rodziną do obcego kraju, zostawiając Milenę z niepewnością, czy ją kocha, czy nie. Ja tam wiedziałam o tym od dawna, ale kumpele były nieźle zszokowane. Milena zapowiedziała, że Natan, bo tak ma na imię jej były, być może pojawi się na grillu u niej. Ha! Teraz to i ja nie mogę się doczekać. A co do Mateusza… nie ważne. On sam tak zdecydował. Ja dałam się wrobić. Zapomnijmy o tym!
Czy coś nowego się jeszcze zdarzyło? Nie. Oprócz listu z groźbą, który dostałam, to nic tak szczególnego, żeby o tym mówić.
List z groźbą, trudna sprawa. Siedziałam sobie właśnie przy oknie, malując nowy obraz, kiedy zaciekawił mnie przejeżdżający w tą i z powrotem motorzysta. Byłam pewna, że to ten sam, który prawie mnie potrącił. No więc patrzę, a on podjeżdża pod moją bramę i nie wyłączając silnika przerzuca coś na drugą stronę. Zdziwiona pomyślałam, że gościu oszalał, albo… coś gorszego, ale mój detektywistyczny zmysł nie dał mi spokoju i upewniwszy się, że motor już nie przejeżdża koło domu, szybko zbiegłam na dół zobaczyć co takiego wyrzucił. To był kamień owinięty w papier. Odwinęłam list i przeczytałam prawie na głos: „Uważaj!”. Ej! Co to ma niby znaczyć? Na co uważać? Na deszcz? Policję? Złoczyńców? Geograficzkę? No kurczę! Powinni lepiej precyzować te groźby. Jak tak potem o tym pomyślałam, to może była to zgrabna uwaga na temat mojego przechodzenia przez ulicę. To ostatnie najbardziej wzięłam do siebie.
Takie rzeczy się zdarzają i dopóki ten dziwny Gość trzyma się zda lejka ode mnie, to może mi codziennie takie liściki wysyłać. A co! Moje rozmyślania nad sprawą na tym się skończyły. W sobotę przecież party u Mileny.
Wieczorem popisałam jeszcze trochę z gościem z wyobraźni i poszłam spać. No dobra. Jak tak błagacie, to wam pokaże co pisaliśmy. On zaczął.
-Co tam laska?
-Jak zwykle.
-Jesteś nudna.
-A ty niezabawny!
-Co za oszczerstwo.
-Oj. No dobra.
-Słyszałem, że oglądasz ostatnio dużo seriali.
-Aż za dużo. Przez to czuję się okropnie.
-Marnujesz życie. Powinnaś coś zrobić.
-Robię.
-Nie robisz. Nudzisz się. Już nawet nie jesteś twórcza!
-Piszę…
-…bzdury. Krwawa miazga, która była dobra przerodziła się w randkowanie. Co to ma być? Telenowela?!
-To się nazywa BLOG! Po za tym muszę iść się uczyć.
-Okłamujesz już nie tylko rodziców, ale i samą siebie. Wpadasz w uzależnienie. W lenistwo. To mnie boli.
-Ciebie nic nie boli! Jesteś. Moim. Wyobrażeniem.
-Więc dzięki temu cię znam. I znam prawdę.
-To nie tak…
-Tak. Tak. Weź się w garść!
-Ok.
-Hm?
-Napisałam „ok.” Spoko.
-Acha. To… fajnie.
-A ty co robisz? Hę? Panie mądraliński!
-Jak sama mówiłaś jestem tylko twoim wyobrażeniem. Nic nie robię!
-A idź!
-Idę!
-I dobrze!
-…
-Ej…
-Co?
-Jakiej muzyki słuchasz?
-Co?
-No…
-Wiem o co zapytałaś. Ale czemu? Czemu mi się o to pytasz?
-A nic. Po prostu chcę wiedzieć, a nigdy nie pytałam.
-No…
-Co no?
-Wiem, że jest jeszcze coś. Ja to wiem, złotko. No powiedz to!
-Za to złotko mam dość rozmowy na dziś. Dobranoc, „złotko”.
-Ej!
-…
-No nie! Nie możesz tak!
-…
-Pff. Ja tu wrócę.
-…
-No to pa. Odchodzę.
-…
-Nie zatrzymasz mnie?
-…
-No nie! Idę!
-…
-Ech…
Dziwna rozmowa. Najdziwniejsza ze wszystkich, jak do tej pory.
Sobota przyszła szybko. Rano wstałam, pouczyłam się, pograłam z bratem i tyle. Na tyle starczyło mi czasu, bo już musiałam się ubierać do wyjścia. Założyłam spodnie moro, niebieską koszulę i granatową kurtkę. Jak zwykle na nogi nałożyłam żółte martensy.
Kocham moje buty!

1 komentarz:

  1. Ty chyba chcesz umrzeć w najbliższym czasie ... Fakt mówiłam kiedyś że lubię to imię. Zaraz nie to. Nathaniela nie natan. To nie to samo ... Ech dobra jakoś przeżyje. Ty też musisz bo nie będzie kto mi rozdziałów pisał ... Ech bez sensu ...

    Groźba? Hmm zaczyna się ciekawie xdd

    OdpowiedzUsuń

Komentarze motywują :)