Mateusz rzucił
na mnie okiem.
Horror
zaczął się zaraz po „Kopciuszku”. Ludzie mają rację twierdząc, że horrory w
kinie są tysiące tysięcy razy straszniejsze niż normalnie. Szczególnie z pustą
salą. Tytuł filmu to było chyba „Mroczne zło”, albo „Zły Mrok”. Jakoś tak. Mało
ważne. Akcja oczywiście w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym.
-Boisz się
horrorów?- Usłyszałam szept obok.
-Tak.
-Ja nie.
-Olewasz.
Każdy się boi.
-Założymy się?
-Dobra. Do
końca dnia zdążysz się choć raz przestraszyć, to wygrywam. Jeśli nie, ty
wygrywasz.
-Ok. O co
gramy?
-Nie wiem.
Później ustalimy.
-Dobra.
Julka?
-Hm?
-Ciekawe czy
takie potworki z filmów istnieją? Albo psychopaci i mordercy z piłami mechanicznymi?
-Przestań.
Zaczynam się bać.
-To nic. Ja
cię obronię.-
Film się
rozkręcił. Nie bałam się bardzo, ale… chciałam wreszcie sobie odpuścić. Od
jakiegoś czasu myślałam tylko o szkole i w tym właśnie momencie chciałam się
trochę zabawić. Dałam się wciągnąć w film. Zaczęłam się na serio bać. W pewnym
momencie odruchowo złapałam Matiego za ramię. Za mocno.
-Kurde.
Zaraz mi wyrwiesz rękę.
-Um… Sorry.
-Pozwól, że
pomogę.- Powiedział i objął mnie ramieniem. Nie protestowałam. Za bardzo się
bałam. A jednak trochę pomogło. Parę razy słyszałam piski Ani i chyba Adriana,
ale my trzymaliśmy się wcale nie tragicznie. Szczególnie pod koniec. W
najstraszniejszym momencie nagle znalazłam się na jego kolanach.
-Zaraz mi
urwiesz głowę.-Wycharczał chłopak. Odkleiłam się od niego.
-Co? Ach!
Sorry.-Próbowałam zejść ale w połowie drogi spojrzałam na ekran dokładnie w momencie
kiedy nie powinnam. Ponownie trzymałam go w za mocnych objęciach. Chyba się
trzęsłam, bo mnie objął.
-Dobra, już
możesz otworzyć oczy. Zabili ją.
-Aaa… To,
ja… Może lepiej jak…- Marzyłam, żeby nie zobaczył purpury na mojej twarzy.
Chyba jednak ją zauważył.
-Możesz tak
zostać jeśli chcesz. Mnie to nie przeszkadza.
-Przepraszam.
Ja… za bardzo się boję, żeby cię puścić.
-No to nie
mam co liczyć na popcorn, prawda?
-Ha ha
Raczej nie. O boże! Ohyda.- Skomentowałam zwłoki bohaterki filmu.
-Widziałem
gorsze.
-Dużo
oglądasz takich strasznych filmów?
-Sporo, ale
jeszcze na żadnym nie miałem dziewczyny na kolanach.
-Mogę zejść.
-Nie! Jest
idealnie. Dzięki tobie wygram zakład…- Resztę zagłuszył krzyk Ani. Jak później
tłumaczyła podczas filmu zadzwonił jej telefon. Przestraszyła się dzwonka
telefonu! Co za lama. Hahaha. *Eh. Słaby żart.*
Kiedy film
się skończył uświadomiłam sobie, że przecież to maraton! Zostały jeszcze dwa
filmy. Jeszcze dwa! Nie, no.
-Ja odpadam.
-Co?
-Na kolejnym
filmie dostanę zawału. Zostawmy ich tutaj, a sami gdzieś chodźmy.
-Jest po jedenastej. Wyjść możemy tylko na
zewnątrz.-Spojrzałam na spódniczkę. Całe szczęście założyłam rajstopy.
-Dobra.
Idziemy?- Miałam nadzieję, że Mati to spoko gość i nie pozwoli mi marznąć. Ani
i Adrianowi nie warto było nic mówić, bo byli tak rozchichotani.
Wyszliśmy na
zewnątrz.
A teraz to już padłam ... Koniec ze mną ... Umieram ... Wiedzcie ze was wszystkich kochałam ...
OdpowiedzUsuń.
.
.
.
.
.
Wiesz jak to wygląda jak wyobrażasz sb ciebie na kolanach jakiegoś miesniaka w kinie? !
.
.
.
Tak więc umieram ..... ale jeszcze tylko przeczytam następny rozdział ;)