-Część!
Wchodź. Masz kiełbaski?- Milena przywitała mnie radośnie zaraz na wejściu.
Oprócz mnie
na imprez byli jeszcze: drużyna A, Ola i Weronika.
-Julcia!
-Jak tam?
-Siemka.
-Cześć.
Przywitałam
się ze wszystkimi i poło szłam za Mileną do domu. Zostawiłam jedzenie i torebkę
w kuchni. Telefon przełożyłam do kieszeni.
-Nikogo
więcej nie ma?- Zapytałam Mileny. Nie odpowiedziała.
-Wziąć kubki?
Milena?- Zaniepokoiłam się. Zwykle nie wpadała w tryb bezreakcyjny, ot tak. Ona
go nie miała. Stanęłam przodem do niej. Głowę miała zwieszoną w dół.
-Milena?- Potrząsnęłam
nią.
-C-co?-
Wyrwawszy ją z transu byłam gotowa przysiąc, że coś poczułam. Coś w środku
mnie. Coś niezrozumiałego. Puściłam to w niepamięć. To był jej czas. Nie mój.
Nie?
-Pytałam co
mam wziąć.
-Ach. Weź
tacę z jedzeniem. Ja postaram się nie wywalić z kubkami i piciem jednocześnie.
-Poczekaj.
Daj mi jedną butelkę pod ramie.
-To z colą
czy wodę?
-Colę. Wody
nie lubię.
-Ha ha.
Dobra. Trzymaj.
-Ok. Chodźmy.-
Wróciłyśmy na podwórko i wyłożyłyśmy wszystkie rzeczy na blat. Reszta zastawiła
stół. Adrian zaproponował włączenie muzyki. Zaczęliśmy się wszyscy kłócić, co
włączyć. Pięć minut później reszta ludzi wreszcie przybyła. Chłopaki, czyli
Konrad, Dawid, Maciek i Kacper przyszli równocześnie. Pewnie jechali jednym
autem. Nie minęła minuta, Milena musiała skoczyć się otworzyć furtkę
Mateuszowi. Przyszedł bez dziewczyny.
-Hej,
brachu! Bez Kaśki?- Rzucił Adrian przy stole.
-No.
Niechciała przyjść.
-Aaa. No to
idziesz dziś na podryw.- Adrian powiedział coś bardzo nieprzyjemnego. I dla
chłopaka i mnie. I tylko my się nie śmialiśmy z tego żartu. No, tylko on, bo ja
udawałam.
-No to
musisz uważać Werka, bo jeszcze do domu wrócisz z facetem!- Zażartowałam.
Wszyscy znowu zarechotali. Tylko nie on. Siedział prawie naprzeciw mnie i
patrzył mi się prosto w oczy. Nie zamierzałam spuszczać wzroku. Zrobił to
pierwszy.
-Ding-dong!
-Mileno?
Ktoś jeszcze miał przyjść, czy zamówiłaś striptizerów?- Weronika rzuciła za
biegnącą do bramki dziewczyną. Spojrzałam na stół. Rzeczywiści były dwa wolne
talerze. Jeden dla nieobecnej Kaśki, drugi dla… Aż wstałam. W furtce pojawił
się wysoki blondyn. W ręku trzymał kwiaty.
-Natan.- Na
moje słowa wszyscy nagle ucichli i odwrócili się w stronę nowoprzybyłego.
Wszyscy widzieli jak podawał jej kwiaty. Widzieli błysk w jego oczach i lekki
rumieniec koleżanki. Do stołu Milena wróciła bez słowa, a tylko głupkowato się
uśmiechając.
-Cześć
wszystkim! Jestem Natan.
-Siadaj
stary!- Kacper zaprosił go na miejsce obok siebie. Wszyscy wracali powoli do
rozmowy. Nagle straciłam Milenę z widoku. Oglądnęłam się na dom. Drzwi właśnie
się zamykały. Szturchnęłam Weronikę. Ona też to widziała. Razem poszłyśmy do przyjaciółki.
Ja nawet nie musiałam wstawać z miejsca! Po prostu z wrażenia nie zdążyłam
nawet usiąść. Milenę znalazłyśmy zamkniętą w toalecie.
-Milena? Co
jest, dziewczyno?- Weronika mocno dobijała się do pomieszczenia. Niestety nie
usłyszałyśmy odpowiedzi.
-Poczekajmy aż
wyjdzie.- Zaproponowałam. Miałam pewne obawy, co ona może teraz czuć.
Wiedziałam, że najlepiej płacze się w samotności. Usiadłyśmy pod drzwiami.
Milena wyszła po jakiś pięciu minutach. Niestety prawie biegiem wpadła do
swojego pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi. Nawet się na nas nie oglądnęła!
-Ej. Co
jej?- Weronika była równie zdziwiona co ja. Tym razem nie mogłyśmy odpuścić.
Stałyśmy pod drzwiami do jej pokoju i waliłyśmy w nie błagając żeby otworzyła,
tłumacząc, że powinna wyjść i grożąc, że jeszcze chwila, a weźmiemy drabinę i
wejdziemy jej przez okno. W końcu dołączyły do nas Ania i Ola.
-Chłopaki
pytają się co z wami.
-No. Nagle
zaczęli się martwić.
I jakby na
te słowa właśnie, drzwi do pokoju gospodarza o otworzyły się na całą szerokość.
A w nich stała nie ta Milen co wcześniej. Oniemiałyśmy. Trampki zamieniła na
niebieskie buciki na krótkich obcasikach. Zamiast dżinsów i bluzki włożyła
lekką sukienkę w kwiaty, kończącą się w połowie uda. Ależ ona miała nogi!
Założyła genialne rajstopy we wzorki, co wypiękniło jej dolne kończyny o dobre
tysiąc punktów. Sukienka zakryta była u góry dżinsową kurteczką i apaszką.
Włosy fantazyjnie spięte wsówkami. A do tego, miała tak kobiecy i dziewczęcy
zarazem makijaż, jak nigdy dotąd. Laska nie z tej ziemi!
No z Wenus
co najmniej!
Ehem pytanie ... Dlaczego ja ryczalam?
OdpowiedzUsuńChociaż zaraz. To nie mnie opisujesz xdd . Ja i ładne nogi? Błagam ...
Ale rozdział genialny i mam nadzieje ze Next pojawi się szybko :*
Aha bo zapomniałam : masz błąd w numerze rozdziału. To nie jest 28 tylko juz 38 ;)
UsuńDzięki, że powiedziałaś :)
UsuńJuż zmieniam.