wtorek, 28 kwietnia 2015

42 Srebrne pasemka



Obudziło mnie wycie. Wycie Wilka!
Tia… PO ostatnim naszym spotkaniu rozpoznałabym ten dźwięk dosłownie wszędzie. Nawet zagłuszany przez śmiech Klaudii. Ocknęłam się i przetarłam oczy. Spać musiałam krótko, bo nawet nie bolały mnie plecy. Jak na komendę do środka wpadł Wilk (No to teraz to już w ogóle wszystko się pomiesza przez to głupie imię. Wilk i Wilk. Kurdę! Wiecie co? Od tej pory chłopaka nazywać będę Włodek. A co! Niech ma. Sam się prosił) i Nika.
-To znowu on…- Stanęłam na równe nogi. W lustrze zobaczyłam odbicie zdesperowanej dziewczyny pragnącej wygrać z niemożliwym. Czy to na pewno byłam ja? Nie ważne. Ważne żeby…
-… wyciągnąć stąd Milenę. Trzeba ją ukryć w piwnicy. Wilk nie może dostać się do środka. Trzeba zamknąć, a najlepiej zabarykadować wszystkie drzwi. Z oknami nie mamy czasu. Wilku, ty zanieś ją do piwnicy, mu zrobimy resztę. Jasne?
-Jasne!- dwa równe głosy potwierdziły odbiór wiadomości. Wbiegłam na korytarz. W pośpiechu zamknęłam drzwi na wszystkie zamki i zabarykadowałam szafą na kurtki. Potem razem z Robotiką zeszłyśmy do garażu i zawaliłyśmy wjazd jakimiś pudłami. Z Włodkiem spotkaliśmy się w kuchni.
-Zrobione?- Zapytał.
-Taa. A co z nią?
-Nadal śpi jak zaklęta.
-To dobrze. A teraz…- Przerwało mi darcie drewna pazurami dużego zwierzęcia. Na drzwiach wejściowych nasz kochany zwierzaczek pozostawił niezły ślad. Potem usłyszeliśmy go walącego w drzwi garażowe. Wył i warczał. I w końcu po raz kolejny przemówił.
-Dobrze wiesz czego pragnę…- Spojrzałam po pozostałych. Oni wydawali się nic nie słyszeć. Zwierze kontynuowało.
-Oddaj mi ją, a nie zrobię wam krzywdy. To po nią przyszedłem, nie po was.
-Dlaczego? Po co ci ona? Po co jej to robisz?- Pytanie zadałam na głos.
-Są na tym świecie rzeczy nie dla ludzi i są rzeczy nie dla wilków. Czy jesteś wilkiem, aby zadawać mi takie pytanie?
-Nie. Ty za to nie jesteś człowiekiem. Po co ci Milena?- W oknie zobaczyłam jego pysk. Obserwował mnie.
-Nie zrobię jej krzywdy.
-Już jej zrobiłeś. Zamieniłeś ją w…
-Nie podążaj ślepą ścieżką swego ludu, Wojowniku. To nie tę drogę wybrałaś.
-Dlaczego, mam oddać ci Milenę?!- Krzyknęłam do pustego już okna. Zwierze zniknęło. Usłyszałam natomiast stukot i szuranie na piętrze.
-Jest na górze! Pilnujcie dziewczyny.-Włodek wyrwał się na schody i zniknął na górze. Z wielkim niepokojem stanęłam przy schodach, a Robotice kazałam zająć pozycję przy piwniczce. Dom Mileny miał bardzo cienkie ściany więc słyszałyśmy na górze szybko głodniejące uderzenia, trzaskania i warczenie. Zanim się obejrzałam zwierze stało na schodach gotowe do skoku. Ja także byłam gotowa do ataku. Mocniej zacisnęłam palce na… młotku, którego nie miałam. Zapomniałam broni… Zapomniałam… broni… Zapomniałam…
Wilk odbił się łapami od schodów. Cza zwolnił. Zdążyłam zrobić tylko jeden, malutki kroczek kiedy poczułam mokry, wilczy nos dokładnie na mojej twarzy. Rzeczywistość nagle zawirowałam. Jakby we śnie zobaczyłam całą scenę z daleka. Zobaczyłam nawet srebrne pasemka w futrze białego drapieżnika. A potem…
Potem wszystko znikło.

1 komentarz:

Komentarze motywują :)