niedziela, 26 kwietnia 2015

38 Wenus co najmniej!



-Część! Wchodź. Masz kiełbaski?- Milena przywitała mnie radośnie zaraz na wejściu.
Oprócz mnie na imprez byli jeszcze: drużyna A, Ola i Weronika.
-Julcia!
-Jak tam?
-Siemka.
-Cześć.
Przywitałam się ze wszystkimi i poło szłam za Mileną do domu. Zostawiłam jedzenie i torebkę w kuchni. Telefon przełożyłam do kieszeni.
-Nikogo więcej nie ma?- Zapytałam Mileny. Nie odpowiedziała.
-Wziąć kubki? Milena?- Zaniepokoiłam się. Zwykle nie wpadała w tryb bezreakcyjny, ot tak. Ona go nie miała. Stanęłam przodem do niej. Głowę miała zwieszoną w dół.
-Milena?- Potrząsnęłam nią.
-C-co?- Wyrwawszy ją z transu byłam gotowa przysiąc, że coś poczułam. Coś w środku mnie. Coś niezrozumiałego. Puściłam to w niepamięć. To był jej czas. Nie mój. Nie?
-Pytałam co mam wziąć.
-Ach. Weź tacę z jedzeniem. Ja postaram się nie wywalić z kubkami i piciem jednocześnie.
-Poczekaj. Daj mi jedną butelkę pod ramie.
-To z colą czy wodę?
-Colę. Wody nie lubię.
-Ha ha. Dobra. Trzymaj.
-Ok. Chodźmy.- Wróciłyśmy na podwórko i wyłożyłyśmy wszystkie rzeczy na blat. Reszta zastawiła stół. Adrian zaproponował włączenie muzyki. Zaczęliśmy się wszyscy kłócić, co włączyć. Pięć minut później reszta ludzi wreszcie przybyła. Chłopaki, czyli Konrad, Dawid, Maciek i Kacper przyszli równocześnie. Pewnie jechali jednym autem. Nie minęła minuta, Milena musiała skoczyć się otworzyć furtkę Mateuszowi. Przyszedł bez dziewczyny.
-Hej, brachu! Bez Kaśki?- Rzucił Adrian przy stole.
-No. Niechciała przyjść.
-Aaa. No to idziesz dziś na podryw.- Adrian powiedział coś bardzo nieprzyjemnego. I dla chłopaka i mnie. I tylko my się nie śmialiśmy z tego żartu. No, tylko on, bo ja udawałam.
-No to musisz uważać Werka, bo jeszcze do domu wrócisz z facetem!- Zażartowałam. Wszyscy znowu zarechotali. Tylko nie on. Siedział prawie naprzeciw mnie i patrzył mi się prosto w oczy. Nie zamierzałam spuszczać wzroku. Zrobił to pierwszy.
-Ding-dong!
-Mileno? Ktoś jeszcze miał przyjść, czy zamówiłaś striptizerów?- Weronika rzuciła za biegnącą do bramki dziewczyną. Spojrzałam na stół. Rzeczywiści były dwa wolne talerze. Jeden dla nieobecnej Kaśki, drugi dla… Aż wstałam. W furtce pojawił się wysoki blondyn. W ręku trzymał kwiaty.
-Natan.- Na moje słowa wszyscy nagle ucichli i odwrócili się w stronę nowoprzybyłego. Wszyscy widzieli jak podawał jej kwiaty. Widzieli błysk w jego oczach i lekki rumieniec koleżanki. Do stołu Milena wróciła bez słowa, a tylko głupkowato się uśmiechając.
-Cześć wszystkim! Jestem Natan.
-Siadaj stary!- Kacper zaprosił go na miejsce obok siebie. Wszyscy wracali powoli do rozmowy. Nagle straciłam Milenę z widoku. Oglądnęłam się na dom. Drzwi właśnie się zamykały. Szturchnęłam Weronikę. Ona też to widziała. Razem poszłyśmy do przyjaciółki. Ja nawet nie musiałam wstawać z miejsca! Po prostu z wrażenia nie zdążyłam nawet usiąść. Milenę znalazłyśmy zamkniętą w toalecie.
-Milena? Co jest, dziewczyno?- Weronika mocno dobijała się do pomieszczenia. Niestety nie usłyszałyśmy odpowiedzi.
-Poczekajmy aż wyjdzie.- Zaproponowałam. Miałam pewne obawy, co ona może teraz czuć. Wiedziałam, że najlepiej płacze się w samotności. Usiadłyśmy pod drzwiami. Milena wyszła po jakiś pięciu minutach. Niestety prawie biegiem wpadła do swojego pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi. Nawet się na nas nie oglądnęła!
-Ej. Co jej?- Weronika była równie zdziwiona co ja. Tym razem nie mogłyśmy odpuścić. Stałyśmy pod drzwiami do jej pokoju i waliłyśmy w nie błagając żeby otworzyła, tłumacząc, że powinna wyjść i grożąc, że jeszcze chwila, a weźmiemy drabinę i wejdziemy jej przez okno. W końcu dołączyły do nas Ania i Ola.
-Chłopaki pytają się co z wami.
-No. Nagle zaczęli się martwić.
I jakby na te słowa właśnie, drzwi do pokoju gospodarza o otworzyły się na całą szerokość. A w nich stała nie ta Milen co wcześniej. Oniemiałyśmy. Trampki zamieniła na niebieskie buciki na krótkich obcasikach. Zamiast dżinsów i bluzki włożyła lekką sukienkę w kwiaty, kończącą się w połowie uda. Ależ ona miała nogi! Założyła genialne rajstopy we wzorki, co wypiękniło jej dolne kończyny o dobre tysiąc punktów. Sukienka zakryta była u góry dżinsową kurteczką i apaszką. Włosy fantazyjnie spięte wsówkami. A do tego, miała tak kobiecy i dziewczęcy zarazem makijaż, jak nigdy dotąd. Laska nie z tej ziemi!
No z Wenus co najmniej!

3 komentarze:

  1. Ehem pytanie ... Dlaczego ja ryczalam?
    Chociaż zaraz. To nie mnie opisujesz xdd . Ja i ładne nogi? Błagam ...
    Ale rozdział genialny i mam nadzieje ze Next pojawi się szybko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha bo zapomniałam : masz błąd w numerze rozdziału. To nie jest 28 tylko juz 38 ;)

      Usuń
    2. Dzięki, że powiedziałaś :)
      Już zmieniam.

      Usuń

Komentarze motywują :)