środa, 22 kwietnia 2015

28 Na kolana



Mateusz rzucił na mnie okiem.
Horror zaczął się zaraz po „Kopciuszku”. Ludzie mają rację twierdząc, że horrory w kinie są tysiące tysięcy razy straszniejsze niż normalnie. Szczególnie z pustą salą. Tytuł filmu to było chyba „Mroczne zło”, albo „Zły Mrok”. Jakoś tak. Mało ważne. Akcja oczywiście w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym.
-Boisz się horrorów?- Usłyszałam szept obok.
-Tak.
-Ja nie.
-Olewasz. Każdy się boi.
-Założymy się?
-Dobra. Do końca dnia zdążysz się choć raz przestraszyć, to wygrywam. Jeśli nie, ty wygrywasz.
-Ok. O co gramy?
-Nie wiem. Później ustalimy.
-Dobra. Julka?
-Hm?
-Ciekawe czy takie potworki z filmów istnieją? Albo psychopaci i mordercy z piłami mechanicznymi?
-Przestań. Zaczynam się bać.
-To nic. Ja cię obronię.-
Film się rozkręcił. Nie bałam się bardzo, ale… chciałam wreszcie sobie odpuścić. Od jakiegoś czasu myślałam tylko o szkole i w tym właśnie momencie chciałam się trochę zabawić. Dałam się wciągnąć w film. Zaczęłam się na serio bać. W pewnym momencie odruchowo złapałam Matiego za ramię. Za mocno.
-Kurde. Zaraz mi wyrwiesz rękę.
-Um… Sorry.
-Pozwól, że pomogę.- Powiedział i objął mnie ramieniem. Nie protestowałam. Za bardzo się bałam. A jednak trochę pomogło. Parę razy słyszałam piski Ani i chyba Adriana, ale my trzymaliśmy się wcale nie tragicznie. Szczególnie pod koniec. W najstraszniejszym momencie nagle znalazłam się na jego kolanach.
-Zaraz mi urwiesz głowę.-Wycharczał chłopak. Odkleiłam się od niego.
-Co? Ach! Sorry.-Próbowałam zejść ale w połowie drogi spojrzałam na ekran dokładnie w momencie kiedy nie powinnam. Ponownie trzymałam go w za mocnych objęciach. Chyba się trzęsłam, bo mnie objął.
-Dobra, już możesz otworzyć oczy. Zabili ją.
-Aaa… To, ja… Może lepiej jak…- Marzyłam, żeby nie zobaczył purpury na mojej twarzy. Chyba jednak ją zauważył.
-Możesz tak zostać jeśli chcesz. Mnie to nie przeszkadza.
-Przepraszam. Ja… za bardzo się boję, żeby cię puścić.
-No to nie mam co liczyć na popcorn, prawda?
-Ha ha Raczej nie. O boże! Ohyda.- Skomentowałam zwłoki bohaterki filmu.
-Widziałem gorsze.
-Dużo oglądasz takich strasznych filmów?
-Sporo, ale jeszcze na żadnym nie miałem dziewczyny na kolanach.
-Mogę zejść.
-Nie! Jest idealnie. Dzięki tobie wygram zakład…- Resztę zagłuszył krzyk Ani. Jak później tłumaczyła podczas filmu zadzwonił jej telefon. Przestraszyła się dzwonka telefonu! Co za lama. Hahaha. *Eh. Słaby żart.*
Kiedy film się skończył uświadomiłam sobie, że przecież to maraton! Zostały jeszcze dwa filmy. Jeszcze dwa! Nie, no.
-Ja odpadam.
-Co?
-Na kolejnym filmie dostanę zawału. Zostawmy ich tutaj, a sami gdzieś chodźmy.
-Jest  po jedenastej. Wyjść możemy tylko na zewnątrz.-Spojrzałam na spódniczkę. Całe szczęście założyłam rajstopy.
-Dobra. Idziemy?- Miałam nadzieję, że Mati to spoko gość i nie pozwoli mi marznąć. Ani i Adrianowi nie warto było nic mówić, bo byli tak rozchichotani.
Wyszliśmy na zewnątrz.

1 komentarz:

  1. A teraz to już padłam ... Koniec ze mną ... Umieram ... Wiedzcie ze was wszystkich kochałam ...
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Wiesz jak to wygląda jak wyobrażasz sb ciebie na kolanach jakiegoś miesniaka w kinie? !
    .
    .
    .
    Tak więc umieram ..... ale jeszcze tylko przeczytam następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze motywują :)