wtorek, 28 kwietnia 2015

41. Ziołowa herbatka



-Mhm! Mmmhrrrhm! Yhm!- Tak wrzeszczeć próbowała przywiązana do krzesła Milena.
Ha! No to co? Zgadujcie co się stało. Może ktoś ją porwał? Robotika dostała ataku i chce nas wszystkich znowu zabić? Kosmici? Nie. Szczerze powiem, że żadne z tego. No dobra, jak tak błagacie, to wam powiem. A więc…

Milenę odciągnęłam od reszty dopiero kiedy zaczęła coraz bardziej „narzucać się” chłopakom. Narzucać, to niepełnie wyrażające jej zachowanie słowo. Jeśli siadanie na kolanach, namiętne macanie ich po kaloryferach i obsypywanie komplementami nie jest dla was „narzucaniem się”, to oczywiście zaraz zmienię to słowo. Tylko na jakie? Nikt nie uznał tego za coś nietak. Chłopcy byli tym wręcz zachwyceni! Szczególnie Natan. W domu zdążyłam już przygotować napar z ziół od Wilka. Do domu zabrałam ją dopiero kiedy była na skraju przebicia się Natanowi to mózgu swoim językiem (chodzi o pocałunek z języczkiem i… w myślach brzmiało lepiej. Nie ważne…). Była na mnie trochę zła za zwleczenie jej z jego kolan, ale powiedziałam, że skończyło się jedzenie i nie wiem gdzie co ma w szafkach. To, że ze mną poszła upewniło mnie, że to nadal Milena, a nie już Wilkena (połączenie wilk + Milena). Kurde. Muszę skończyć z hybrydowaniem imion.
No więc jak tylko weszłyśmy do przedpokoju, to razem z Wilkiem wepchnęliśmy ją do łazienki, włożyliśmy do wanny i usadziliśmy na wcześniej przygotowanym krześle. Nie pytajcie czemu krzesło było w wannie. Nie wiem. Wilk powiedział, że tak trzeba. Nie mogliśmy jej zakneblować, bo przecież miała wypić napar, ale nie mogła też krzyczeć, więc Wilk po prostu wziął ręcznik i sam zatkał jej usta. Ja wróciłam się do kuchni po herbatkę.
-O! A gdzie moja blondaśna dziewczynka?- Konrad mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się go zobaczyć bez koszulki, stojącego w progu.
-Blondaśne co?- Starałam się wygonić go z domu ale musiałam zrobić to normalnie.
-No Milena, a nie co! No, gdzie ona się ukrywa?- Niższy ode mnie i z dziesięć razy chudszy chłopak polował na przyjaciółkę, chyba już od dłuższego czasu. Pewnie nie mógł się do niej dostać, kiedy ona obściskiwała się z Natanem.
-Widziałam jak zlatywała na do garażu po jedzenie, a co? Jak chcesz to idź jej pomóc. Drzwi na lewo.- Pokazałam ręką.
-A… nie. Nie. To ja poczekam na dworze. Powiedz jej, że impreza świetna, no!
-Dobra. Tylko się…- Nie dokończyłam bo on już zdążył się na progu wywalić. Drzwiami prawie trzasnął. Dopiero potem, zebrałam kubek ze stolika i poszłam z powrotem. Do łazienki weszłam tyłem i dlatego prawie wypuściłam napój widząc krew na zlewie i rękawie Wilka.
-To nic. To nic. Tylko mnie drasnęła. Spokojnie. Spójrz.- Nie sądziłam, ze Milena może mieć tyle siły! Zdążyła jakoś wyrwać się chłopakowi i nawet go ugryźć! Musieliśmy szybko ją uratować. On wyciągnął jej ręcznik z ust i odchylił głowę, a ja wlałam napój do gardła. Trochę się krztusiła, ale przełknęła fioletowy płyn. Po tym, jak ręką odjąć, wszystko się uspokoiło. Znaczy Milena się uspokoiła. Oczy znowu miała jak zwykle, nie szarpała się, nie warczała.
-Już po wszystkim. Spokojnie. Tylko spokojnie. – Ktoś zastukał w drzwi. Mechanicznie chciałam otworzyć, ale zorientowałam się w jakiej jesteśmy sytuacji. Ten ktoś chyba by zwariował gdyby nas tak zobaczył. Hm… W sumie… Czemu nie? I tak wszyscy już są wariatami.
-To ja, Nika. Jesteś tam słonko?- No dobra. No to chyba jeszcze tylko tego brakowało. A co jak ktoś jeszcze zechce przyjść? A Milenę trzeba przecież pilnować!
-Odwołaj imprezę, Julka.- Wilk miał rację. Musiałam to zrobić.
-Ok.- Pokiwałam głową. Z łazienki wyszłam zastawiając szparę w drzwiach ręcznikiem. Miałam nadzieję, że Robotika nic nie zauważyła.
-Będziesz tak dobra, Niko i pójdziesz na górę da pokoju Mileny po wsówki do włosów?
-Ok!- Uśmiech na jej twarzy i radosne podskoki przyjęłam tak samo jak na nowe zadanie. Kiedy ją już spławiłam, pozostawała mi reszta. Nabrałam powietrza w płuca i wybiegłam na zewnątrz.
-Hej! Ludziska! Trzeba się kurde zbierać. Parentsy Majleny będą tu za pięć minut!- Na tą wieść wszyscy zareagowali dosłownie natychmiast. Dziewczyny zaczęły sprzątać, chłopaki nagle zniknęli.
-Lećcie laski. Ja i Nika z chłopakiem zostaniemy, że niby tylko my byliśmy. No przecież ślady po imprez i tak będą. Do domu! No już!- One też wybiegły. Po chwili nikogo już nie było. Zostały tylko worki ze śmieciami i brudne naczynia. Za jednym zamachem wniosłam wszystkie talerze do domu. Drugim kursem zgarnęłam szklanki. Po drodze kazałam Nice sprzątnąć resztę. Znowu zadowolona polazła wykonać polecenie. Ależ z niej przydatna maszyna!
Na wszelki wypadek jednak zamknęłam za sobą drzwi do łazienki. Wilk uporał się w tym czasie z krwią i Mileną. Teraz dziewczyna spała jak zaklęta. Odwiązaliśmy ją i ułożyliśmy wygodniej w wannie. Na szyję włożyłam jej wcześniej przygotowany naszyjnik z ziołami w środku. To powinno jej jeszcze bardziej pomóc.
Kiedy tak siedziałam na brzegu wanny i patrzyłam na nią, błogo śpiącą, nagle poczułam się męcząca. Nie wiem jak, ale po chwili siedziałam już na podłodze z zamkniętymi oczami.
Sekundę później odpłynęłam do krainy snów.

1 komentarz:

Komentarze motywują :)