-Ja nie
przeklinam.
Można o mnie
powiedzieć różne rzeczy, ale nie to, że przeklinam. Bo ja tego po prostu nie
robię. Kiedyś przeklinałam dużo i bardzo wymyślnie, ale potem zdałam sobie
sprawę z tego, że to w niczym nie pomaga. Raz mama przyłapała mnie na bardzo
brzydkim przekleństwie, które nie było mi potrzebne, bo chyba nie jesteś aż tak
wkurzony, kiedy kończy się mleko. Ja też nie byłam. Od tamtej pory tego nie
robię. To mój protest. Jestem też gotowa upomnieć innych, żeby tego nie robili,
kiedy tego nie potrzebują. Oni nie zawsze są z tego zadowoleni. Dlatego ludzie
często chcą udowodnić mi, że jednak nie trzymam się własnych zasad. A ja
bardzo, ale to bardzo tego nie lubię.
-Ja nie
przeklinam.- Powtórzyłam patrząc na Nikę ze znużoną miną.
-Słyszałam
to! Słyszałam.
-Daj spokój,
przecież wiesz, że tego nie powiedziała.- Milena stanęła za mną.
-Nie
powiedziała, co? Ja tam słyszałam swoje.- Dziewczyna patrzyła na mnie
wyzywająco. A mnie zaczynało to bawić. Był czwartek, trzecia godzina właśnie
się skończyła i zamiast powtarzać historię, stałyśmy w kręgu na środku
korytarza i próbowałyśmy jakoś naprawić coś, co się zepsuło między nami. To
jest, kto stał, to stał. Byłam ja, Ania, Ola, Milena, Nika i Weronika. I
gadałyśmy o chyba niczym.
-Niko,
przestań. Przecież nawet jeśli, to nic się nie stało.- Ania położyła Nice rękę
na ramieniu.
-Ha! A
jednak, ty też słyszałaś. Widzisz.
-Dobra. Skończcie
już.- Ola weszła do środka i skarciła nas wzrokiem.
-Jeśli tak
to ma wyglądać, to ja stąd idę.- Weronika podniosła plecak z ziemi.
-Hej. Ale
jeszcze nawet nie zaczęłyśmy.- Ola próbowała ją zatrzymać, ale tamta wywinęła
się i zeszła na dół.
-No dobra.
Werka poszła, ale my mamy sprawy do załatwienia. A mianowicie pewna kłótnia…-
I się
zaczęło. Nie będę opowiadać o naszych „paczkowych problemach”, ale wystarczy
wam tyle, że pod koniec dnia miałam już parę zarzutów na koncie. Znienawidzono
mnie, odrzucono i wyintrygowano . Doszłyśmy do tego, że jestem gorsza niż
myślałam, że nie dbam o innych, nie staram się i mam problemy. Że jestem „zła”.
No cóż. Jakiś czas temu powiedziała bym coś innego ale teraz… Hm. Dobra, dość
tego. Mamlanie odłóżmy na koniec.
Nie wiecie
jak trudno jest znaleźć pracę! Po szkole zostałam w mieście i poszłam do urzędu
dla młodzieży, żeby poszukać jakiejś pracy, ale okazało się, że albo jeszcze
jestem za młoda, albo wynagrodzenie to grosze. Przy takim tempie to nigdy się
nie wyrwę z tego bagna, w którym jestem po szyję.
Swoją drogą,
to ciekawa jestem co teraz robi Lex. Myśląc logicznie, on też chce zlikwidować
MUR. Myśląc logicznie on też jest sam jeden, więc musi poszukać kumpli. Myśląc
logicznie on też potrzebuje kasy.
(Taki kawał:
Idą dwie zakonnice, Matematyka i Logika, przez
las. Za nimi podąża podejrzany mężczyzna. Matematyka mówi, że obliczając ich
tępo chodzenia, to mężczyzna dogoni ich w ciągu dwóch minut. Logika mówi, że
logicznie byłoby się rozdzielić, bo wtedy obie mają pięćdziesiąt procent na
dotarcie do klasztoru. Matematyka się zgadza i tak też robią. Później siostra
Matematyka dociera już do klasztoru, a Logiki nadal nie ma. Po jakimś czasie do
klasztoru dociera też siostra Logika. „I co? I co?”- Pyta siostra Matematyka.
„Według logiki mężczyzna poszedł za mną”- odpowiada Logika. „I co dalej? Co się
stało?”- pyta tamta. „Według logiki mnie dogonił”- mówi siostra. „I co? Co się
stało?”- Pyta Matematyka. „Według logiki ja podwinęłam kiecę, a on opuścił
portki”- Odpowiada Logika. „I co? Co dalej?” „Według logiki siostra zakonna z
podwiniętą kiecą biega szybciej niż facet z opuszczonymi portkami!” HAHAHAHA
Ale się uśmiałam! Jej. Hi hi hi. No dobra. Dość.)
A gdzie
gangster zarabia kasę? Na pewno nie w pralni. Albo… Tak sobie myślę… Wszyscy
gangsterzy zarabiają na broni, narkotykach, nierządnicach, informacjach i
ogólnie brudnej robocie. Nie zamierzam zabijać za kasę, ale przemyt to co
innego. Tyle, że jak mnie zgarną psy, to będę miała po sprawie, na całej linii.
Nierządnicą nie zostanę, a cennych informacji nie mam. Zresztą, tak rozważając
te sprawy, to ja już istnieję w świecie czarnych glocków.
A
przynajmniej „Gwiazdka” istnieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)