czwartek, 18 czerwca 2015

68 Gwiazdka istnieje



-Ja nie przeklinam.
Można o mnie powiedzieć różne rzeczy, ale nie to, że przeklinam. Bo ja tego po prostu nie robię. Kiedyś przeklinałam dużo i bardzo wymyślnie, ale potem zdałam sobie sprawę z tego, że to w niczym nie pomaga. Raz mama przyłapała mnie na bardzo brzydkim przekleństwie, które nie było mi potrzebne, bo chyba nie jesteś aż tak wkurzony, kiedy kończy się mleko. Ja też nie byłam. Od tamtej pory tego nie robię. To mój protest. Jestem też gotowa upomnieć innych, żeby tego nie robili, kiedy tego nie potrzebują. Oni nie zawsze są z tego zadowoleni. Dlatego ludzie często chcą udowodnić mi, że jednak nie trzymam się własnych zasad. A ja bardzo, ale to bardzo tego nie lubię.
-Ja nie przeklinam.- Powtórzyłam patrząc na Nikę ze znużoną miną.
-Słyszałam to! Słyszałam.
-Daj spokój, przecież wiesz, że tego nie powiedziała.- Milena stanęła za mną.
-Nie powiedziała, co? Ja tam słyszałam swoje.- Dziewczyna patrzyła na mnie wyzywająco. A mnie zaczynało to bawić. Był czwartek, trzecia godzina właśnie się skończyła i zamiast powtarzać historię, stałyśmy w kręgu na środku korytarza i próbowałyśmy jakoś naprawić coś, co się zepsuło między nami. To jest, kto stał, to stał. Byłam ja, Ania, Ola, Milena, Nika i Weronika. I gadałyśmy o chyba niczym.
-Niko, przestań. Przecież nawet jeśli, to nic się nie stało.- Ania położyła Nice rękę na ramieniu.
-Ha! A jednak, ty też słyszałaś. Widzisz.
-Dobra. Skończcie już.- Ola weszła do środka i skarciła nas wzrokiem.
-Jeśli tak to ma wyglądać, to ja stąd idę.- Weronika podniosła plecak z ziemi.
-Hej. Ale jeszcze nawet nie zaczęłyśmy.- Ola próbowała ją zatrzymać, ale tamta wywinęła się i zeszła na dół.
-No dobra. Werka poszła, ale my mamy sprawy do załatwienia. A mianowicie pewna kłótnia…-
I się zaczęło. Nie będę opowiadać o naszych „paczkowych problemach”, ale wystarczy wam tyle, że pod koniec dnia miałam już parę zarzutów na koncie. Znienawidzono mnie, odrzucono i wyintrygowano . Doszłyśmy do tego, że jestem gorsza niż myślałam, że nie dbam o innych, nie staram się i mam problemy. Że jestem „zła”. No cóż. Jakiś czas temu powiedziała bym coś innego ale teraz… Hm. Dobra, dość tego. Mamlanie odłóżmy na koniec.
Nie wiecie jak trudno jest znaleźć pracę! Po szkole zostałam w mieście i poszłam do urzędu dla młodzieży, żeby poszukać jakiejś pracy, ale okazało się, że albo jeszcze jestem za młoda, albo wynagrodzenie to grosze. Przy takim tempie to nigdy się nie wyrwę z tego bagna, w którym jestem po szyję.
Swoją drogą, to ciekawa jestem co teraz robi Lex. Myśląc logicznie, on też chce zlikwidować MUR. Myśląc logicznie on też jest sam jeden, więc musi poszukać kumpli. Myśląc logicznie on też potrzebuje kasy.

(Taki kawał:
 Idą dwie zakonnice, Matematyka i Logika, przez las. Za nimi podąża podejrzany mężczyzna. Matematyka mówi, że obliczając ich tępo chodzenia, to mężczyzna dogoni ich w ciągu dwóch minut. Logika mówi, że logicznie byłoby się rozdzielić, bo wtedy obie mają pięćdziesiąt procent na dotarcie do klasztoru. Matematyka się zgadza i tak też robią. Później siostra Matematyka dociera już do klasztoru, a Logiki nadal nie ma. Po jakimś czasie do klasztoru dociera też siostra Logika. „I co? I co?”- Pyta siostra Matematyka. „Według logiki mężczyzna poszedł za mną”- odpowiada Logika. „I co dalej? Co się stało?”- pyta tamta. „Według logiki mnie dogonił”- mówi siostra. „I co? Co się stało?”- Pyta Matematyka. „Według logiki ja podwinęłam kiecę, a on opuścił portki”- Odpowiada Logika. „I co? Co dalej?” „Według logiki siostra zakonna z podwiniętą kiecą biega szybciej niż facet z opuszczonymi portkami!” HAHAHAHA Ale się uśmiałam! Jej. Hi hi hi. No dobra. Dość.)

A gdzie gangster zarabia kasę? Na pewno nie w pralni. Albo… Tak sobie myślę… Wszyscy gangsterzy zarabiają na broni, narkotykach, nierządnicach, informacjach i ogólnie brudnej robocie. Nie zamierzam zabijać za kasę, ale przemyt to co innego. Tyle, że jak mnie zgarną psy, to będę miała po sprawie, na całej linii. Nierządnicą nie zostanę, a cennych informacji nie mam. Zresztą, tak rozważając te sprawy, to ja już istnieję w świecie czarnych glocków.
A przynajmniej „Gwiazdka” istnieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują :)