Dlaczego?
To pytanie
zadałam sobie zaraz po pobudce w dźwiękach „muzyki”, jak nazywam jeden z
lepszych utworów MSI (taki krzykliwy zespół, którego tekstów lepiej nie
rozumieć). A pytanie było, myślę, dobre. Czwartek, czyli prawie najgorszy dzień
tygodnia właśnie się zaczął. Miałam zawsze tego dnia jakiś sprawdzianik,
kartkówkę, albo przynajmniej pytanko z najgorszych, najbardziej ciążących mi na
umyśle przedmiotów: gegry, biologii, historii, WOSu i niemieckiego. To nie tak,
że trudno mi się uczyć. Nie lubię wkuwać, a z lekcji dużo nie wiem. Nie jestem
kujonem. Po za tym urywki przerw miały szansę na jakiś plusik. Czwartek to
dzień dokuczania Oliwierowi.
A więc,
zaczęłam moją rutynową poranną rutynę. Najpierw umyłam zęby (wcześniej wyciągając
nakładki ortodontyczne), ubrałam się, spakowałam i zeszłam na dół do babci,
gdzie zjadłam śniadanie. Mama podwiozła mnie na przystanek i wsiadłam do nimbusa.
I koniec. Koniec z rutyną. Na moim, moim, miejscu siedział ten nowy chłopak. I
co? Co miałam zrobić. No bo jak odpuszczę, to wyjdę na słabeusza, a jak będę
walczyć o miejsce, to na narwańca. No i poszłam na wewnętrzny kompromis.
-Hej. To
moje miejsce. Jak chcesz to zostań, ale przepuść mnie do okna.- powiedziałam do
niego w miarę miło i stanowczo.
-A. Sorry.-
wstał i mnie przepuścił, a potem usiadł na miejsce obok. Położyłam plecak na
kolanach i już miałam sięgnąć po książkę, kiedy się odezwał.
-Nie
wiedziałem, że macie przydzielane miejsca.
-Nie mamy,
ale przesiadki nie są mile widziane. Zwykle to ci z tyłu ustalają reguły.
-Aha.
-Przeprowadziłeś
się tutaj na stałe?
-No, nie do
końca. Jak zaliczę rok to zobaczymy. Tutaj szkoła jest inna niż w Stanach.
-Byłeś w
stanach?- No dobra. Musicie wiedzieć, że co do USA nie jestem obojętna. Mam
nawet skarpetki w ich flagę. Po za tym tam są najlepsze eventy i komiksy. I są
ComicCon`y.
Dziewczyny
wsiadły na ostatnim przystanku. Ania i Milena usiadły w rzędzie obok nas.
Oliwier oczywiście chrapał w szybę za mną. Razem rozmawialiśmy cała drogę. To
był pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy nie czytałam w gimbusie.
W szkole
była inaczej…