Było naprawdę mroźnie.
Przetarł szybkę telefonu. Kabel od słuchawek luźno zwisał aż
do kolana. Kiedyś prawie się przez niego przewrócił, ale nie zamierzał
rezygnować przez to z najlepszych kawałków. Muse zmienił się na The Glitch Mob.
Czekał już wystarczająco długo na ten głupi autobus i dłużej nie zamierzał. Strzepnął płatki śniegu z głowy i ruszył
ścieżką. Chłopak był wysoki i dobrze zbudowany. Wychowywał się w bogatej
rodzinie więc nigdy nie pokazywał się bez uśmiechu. Teraz też. Pomachał mijającemu
go autobusowi. Znowu przez swoją niecierpliwość się spóźni. Potem minął go doży samochód. Zatrzymał się
jednak niedaleko i wysiadło z niego trzech mężczyzn i jakaś dziewczyna.
Szarpała się z nimi. Chłopak szedł coraz wolniej, bo był coraz to bliżej tej
dziwnej paczki. W pewnym momencie, zauważył coś więcej. Dziewczyna miała na
sobie niebieską sukienkę bez ramion, a ci, których wziął za mężczyzn tak naprawdę
nie byli starsi od niego. Usłyszał co mówili.
-Masz z nim zerwać, bo znowu cię podwieziemy. Siostra lubi
mieć zabawki dla siebie.
Zanim
doszedł do nich zdążyli z powrotem wsiąść do auta, zapiąć pasy i odjechać
zostawiając dziewczynę na poboczu. Miała długie, brązowe włosy i była bosa.
Ostatnie pięć metrów podbiegł do tej małej osóbki.
-Hej. Nic ci
nie jest?- zapytał. Wiedział, że gentelman nie pozwoli damie marznąć na śniegu.
-Zimno mi.-
Miała ciepły i miły głos. Z wdzięcznością przyjęła od niego kurtkę, ale musiał
ją trochę przekonywać zanim dała się wziąć na ręce.
-Niedaleko
jest mój dom. Zaniosę cię tam i będziesz mogła zadzwonić po rodziców.
-Dziękuję,
że mi pomagasz. – Chłopak czuł, że to jego obowiązek. Do domu miał tylko
dwadzieścia minut marszu.
-Nie ma
sprawy. Przepraszam, że się nie przedstawiłem. Jestem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)