czwartek, 5 lutego 2015

3. Biologia




Nie szukam chłopaka.

Taką bzdurę próbowałam sobie wbić do tej mojej pustej głowy przez resztę tamtego dnia. I może, gdyby nie te jego niebieskie oczy, zarysowane pod koszulką mięśnie, niesamowity uśmiech i nieziemskie włosy… udałoby mi się to jak zwykle. Głupia nie jestem. To znaczy, nie do końca. Ale on był naprawdę jak książe  z bajki. Dopiero na biologii jakoś zdołałam się ogarnąć.  Z pomocą przyszła Klaudia. Pani zaczęła niestety najbardziej niezręczny temat na lekcję w naszej klasie. Temat rozmnażania. I to u homo sapiens! Ja, tak samo jak reszta klasy czułam się… hm… zniesmaczona. Ale Klaudia i Kacper zbereźnik byli w swoim żywiole. Co chwilę dopowiadali jakieś „śmieszne”  żarciki, albo chichrali się o wiele za głośno, no i przyszła kryska na matyska. Pani wywołała ich na środek.
-Powiedz. Czego się dzisiaj dowiedziałeś, Kacper?- To właśnie pytanie mu zadała, ale chyba nie oczekiwała odpowiedzi, bo od razu skierowała je do żeńskiej części tego duetu.
-Że Julka i tak chłopaka mieć nie będzie. A na pewno nie jego!- Moje nieszczęście, że siedzę w pierwszej ławce i odzywkę wymyślić musiałam dość szybko. Więc wypaliłam.
-Klaudia! A myślałam, że dzisiaj mówimy o rozmnażaniu człowieka. Nie małp takich jak ty.- Wiele osób mówiło mi już, że mam stalowe nerwy. Czy to prawda? Nie. Ja po prostu nie zamierzam marnować energii na idiotów takich jak ona. Po za tym zawsze uważałam, że jestem silniejsza od tego czym ona się stała. Pusta blondynka, w zbyt obcisłych koszulkach i butach na koturnach. Do tego płaska.
-Jesteś głupią idiotką! Twoja matka też.  Lesbijka. W dupę mnie pocałuj!- Czy ona kiedykolwiek się nauczy?
-Hej. Zgadnijcie. Co jest blond, puste i do tej pory nie wyewoluowało z krowy?- Moje żarty cięły ją jak masło. A przy najmniej w myślach. Nienawidziłam jej już w przedszkolu. Tak jak by jestem na jej czarnej liście. I nawzajem.
-Twoja matka to…
-Nie kończ. Żarty z biedronki dostałam gratis do pięści, którą rozkwaszę ci nos, jeśli przegniesz.- Nasza pani ma niezły zapłon, bo dopiero po tym kazała im usiąść. Oczywiście wstawiła  po jedynce do dziennika. Ja tam zbytnio się tym nie przejęłam. Nie tym. Bo widzicie, przejęłam się moją własną głupotą. Nawet nie znam nowego, a już o nim „marzę”. Nie powinnam tak robić, bo jak sobie nawymyślam, to stanę się taką właśnie klaudiowatą panienką. A przecież to nie jest zdrowe. W prawdzie żyję w innym świecie, ale nie tym. To nie powinno tak wyglądać. Jestem głupia. I leniwa. I nieokrzesana. A chciałabym być… Hm. Trudno. To nie bajka. Nie ma tu rycerzy w lśniących zbrojach, ani bohaterów. A ja ni jestem mną.

Od razu wrócił mi hart ducha i zimne spojrzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują :)