Ona nie
mogła tego zrobić!
-Ale… ale.
-Siadaj!
-Pani
Szramo, ja przecież… to tylko spóźnienie. Ja byłam po torbę.
-Nie
dyskutuj ze mną!
-pani Szramo
ja…
-Powiedziałam
siadaj!- Matematyczka była purpurowa ze złości, a Milena biała ja sufit (ściany
są zielone). Usiadła jednak, bo nie wiedziała co innego miałaby zrobić.
-Co wyście
jej zrobili?- Mili miał siłę mi się o to zapytać.
-Mówiła coś,
że ona tylko zamawia i rezerwuje, a my jesteśmy nieodpowiedzialnie rozwydrzeni,
i że to wszystko jest naszą winą.
-Kuuuźnia…-
Słynne powiedzonko Mili, którego używa zamiast przekleństw.
-Nowak!
Minus dwadzieścia za rozmowy!- Jakim cudem ona to usłyszała? Szrama nie może
mieć tak dobrego słuchu. Ale, ale. Co ja takiego zrobiłam, żeby zasłużyć aż na
minus dwadzieścia (choć za gadanie jest minus pięć), a Milena na minus
czterdzieści? Rozglądnęłam się po klasie szukając wsparcia. Znalazło się parę
osób. Względnie cała klasa. Podjęłam więc ryzyko.
-Proszę
pani,- wstałam- ja chciałam tylko spytać dlaczego dostałam minus dwadzieścia, a
Milena minus czterdzieści. Wszyscy wiedzą, że za spóźnienie się na lekcje jest
minus dziesięć, a za rozmowy minus pięć. Proszę mi to wytłumaczyć.- Szramie
oczy wyszły z orbit. Moim ludziom natomiast przysporzyłam uśmieszków.
-C.. co?
-Chciałabym,
żeby wytłumaczyła mi pani, czym przewiniłyśmy.
-Gadanie!
Mam ci za dyskusję wstawić kolejne minusy?
-Ależ ja nie
dyskutuję. Wydaje mi się tylko, że statut nie pozwala nauczycielom na dowolne
kary. Poproszę zatem o przydzielenie mi przepisowej kary w wysokości minus
pięciu.- Milena nabrał kolorów. Inni patrzyli na mnie jak na bohatera. Szkoda
tylko, że tego nie widziałam. Całkowicie pochłonęła mnie walka na spojrzenie z
nauczycielką.
-Nie
dyskutuj i siadaj! Wpisuję ci minus pięć.
-A Milena?
-Siadaj, bo
zmienię zdanie! Milenie też.- Mówiła prawdę, bo widziałam jak kreśli coś w
karcie zachowania. Niestety to mi nie wystarczyło.
-Dziękujemy.
Chciałabym też, jeśli mogę, dowiedzieć się dlaczego jest pani na nas wściekła.
Być może mogę jakoś pomóc.-Szrama była skłonna do rozmowy.
-Dlaczego?!
Ach, bo ciebie nie było…- Trafna uwaga, droga pani. Ech, ci nauczyciele.
-Tak i niestety
nikt nie potrafił mi wytłumaczyć, co się działo przez ten czas.
-Twoi
koledzy nie wpłacili na czas pieniędzy, więc nasza wycieczka klasowa zostaje
odwołana.- Wszyscy westchnęli słysząc to po raz pierwszy.
-A psze
pani! Przecież wpłaciliśmy. Tyle osób ile była mowa.- Niski Kondziu i jego
wybuchowy temperament wyskoczyli do przodu.
-No.-
Potakiwała mu reszta. Ja nadal stałam.
-Wpłaciło tylko siedemnaście osób.
-Na dwadzieścia. No i jeszcze Julki pani nie policzyła, czyli
osiemnaście.- Milena dodała właściwe słowa. Szrama nie wiedziała co ma
powiedzieć. Ola natomiast tak.
-To przez klasę równoległą! Ich miało pojechać dziesięciu, a
jedzie tylko trzech. Nie nasza wina.
-Koniec dyskusji! Wasze tłumaczenia zabrały już za dużo czasu.
Robimy zadania strona czterdziesta piąta w podręczniku. Dawid do tablicy!-
Nauczyciele tylko tak potrafią rozmawiać. Każąc rozwiązywać durne zadania albo
robiąc kartkówki. I to nie na ich lekcjach! Matmę przecież mamy po w-f`ie.
Lekcja była okropna. Zapomniałam o niej już na korytarzu idąc na przejściówkę,
żeby tam poczekać na w-f. Te przerwy lubię najbardziej. Jesteśmy wtedy wszyscy
razem i świetnie nam się gada. Przejściówka to terytorium w-fistów, których tym
razem na niej nie było. Wejście na kompleks sportowy też było zamknięte.
Wszyscy snuliśmy historyjki na temat tego, co może nas czekać i co to wszystko
oznacza.
Ja miałam najlepsze najgorsze przypuszczenia.