Uwielbiam
poranki.
Do szkoły
włożyłam czarną bluzkę ze znakiem supermana, spodnie moro z kieszeniami na
udach, lekko różową marynarkę (dla mnie
i tak zawsze pozostanie niebieska), szary kapelusz i żółte martensy idealnie
dopasowane do kolorowej chustki. Plecak i fryzurę miałam tą samą, co zwykle,
czyli w warkocz. Zabrałam też jak niezwykle uśmiech. Kiedy wychodziłam z domu
głęboko odetchnęłam świeżym powietrzem. W gimbusie siedziałam jak zwykle.
Pogadałam trochę z Oliwierem, ale on zaraz padł przyklejony do szyby *ciekawe czy
on ją naprawdę tak bardzo kocha, jak to okazuje XD*. Porozmawiałam też z Anią i Mileną. Cały czas
pytały co u mnie i jak się czuję. Dyskretnie zapytawszy dlaczego tak się
martwią, mówiły, że pani dyrektor coś tam na apelu mówiła o mojej operacji i
pobycie w szpitalu. Aha. Czyli, że nie wiem co się ze mną działo. Mam nadzieję,
że nikt się nie zapyta. Dziewczyny opowiadały też o szkole i co się działo jak
mnie nie było.
-Nika ma
chłopaka! Jest cudowny. Taki uroczy i męski…
-Naprawdę?
Kto?
-Pamiętasz
tego nowego? Wilka? To on. Słyszysz! Wilk i Nika!
-Piękna i
bestia…
-Nika jest
taka zauroczona tym mężczyzną…
-Chwila,
chwila. To Nika jest w szkole?!- Jak to kurczę możliwe? Przecież Niak to
cyborg. Cyborg jest martwy. Nika jest martwa!
-Tak jak
zwykle. Co jest Julcia?
-Nic… Nic. A
jak tam u Kludii?- Kurczę. O co chodzi? Cyborg chyba przecież nie wrócił? To
raczej niemożliwe. Dziwne…
-Phi! Też
pytanie. Nie mów, że się o nią martwisz…- Plotkując o szkole wreszcie do niej
dojechaliśmy. Przez chwilę, w szatni poczułam się naprawdę zagubiona. Jak tylko
chłopaki z klasy mnie zobaczyli od razu mnie wyściskali i zasypali miłymi
słowami.
-Julita… Tak
bardzo nam cię brakowało. Kurczę. Nie poszłabyś na pączki?
-Patryk. Ty
jak coś powiesz, to aż wióry lecą.- Konrad uratował mnie zaganiając wszystkich
na w-f. Ja musiałam iść do biblioteki, bo miałam zwolnienie do końca miesiąca i
tam właśnie miała przyjść po mnie jakaś nauczycielka od zaległości. Oczywiście
do środka nie weszłam. Protest trwał.
[Ogólnie
chodziło o to, że parę tygodni temu Pani Bibliotekarka stwierdziła, że jesteśmy
nieznośni i wyprosiła nas stamtąd na zawsze. Powiedziała, że „nie jesteśmy tam
już mile widziani, bo robimy za dużo hałasu, a ona musi pracować”. Tak jasne.
Szkoda tylko, że to właśnie moja paczka robiła dla niej wszystko. My
załatwiłyśmy dofinansowanie. My pomogłyśmy ze spisem książek. My robiłyśmy
projekty. A ona, tak po prostu, kiedy wszystko było już załatwione, stwierdziła,
że nas nie chce widzieć. Nie to nie! To Pani sprawa. :/]
W pewnym
momencie, gdy tak siedziałam przy ścianie, bardzo zachciało mi się pisać z… no
wiecie… kumplem z wyobraźni. To sobie wyciągnęłam z teczki zeszyt od anglika
(jest największy i najmniej zapisany) i napisałam powitanie.
-Hejka. Co
robisz?
-A nic.
Właśnie sobie maluję pokój.
-Na jaki
kolor?
-Nie
interesuje cię to więc po co pytasz?
-Masz rację.
Ej… ale dlaczego malujesz?
-E… ten,
tego… no… wypadek był.
-Taa. A jaki
wypadek? Chyba nikogo nie zamordowałeś?
-Ej. I ty
uważasz, że zabrudziłbym sobie ściany krwią? Takim łamagą nie jestem.
-To co
zrobiłeś? Malowałeś paznokcie i ci lakier wyprysnął?
-Nie! No co
ty. Od tego mam manikurzyski. Manykurzystki? Manicurzystki? Jak to się mówiło?
-Nie ważne.
To co robiłeś?
-Ech. No
dobra. Robiłem naleśniki.
-…
-No co? Każdemu
się chyba zdarza wywalić ciasto na ścianę…
-Nie. Raczej
nie. Idź lepiej na pizze czy coś. Gotowanie źle się dla ciebie skończy.
-Może masz
rację… Nie! Właśnie nie masz racji! Ja będę gotować!
-Okej. Tylko
się nie poparz.
-Hm. A ty
co? Lamisz w LoL`a?
-Hahaha.
Bardzo śmieszne. Lamię w siedzenie pod ścianą i czekanie na nauczycielkę.
-Na co
czekasz? Masz jednak te wyrównawcze?
-Yhy.
Koszmar. Nie mam za to w-f`u. Ani basenu.
-Nie
załamuj. Tylko do końca miesiąca.
-Miesiąc,
rok, co za różnica. Oni i tak już zawsze będą mnie pamiętać jako ta, która… ej.
A właściwie to, jako kogo przedstawiła mnie Pani Dyrektor?
-No wiesz!
Dopiero teraz o tym pomyślałaś?
-Tak, ale
cały czas myślę o Nice. Ona jest martwa, a żywa! I ma chłopaka!
-No. To
akurat jest dziwne. Ona i chłopak…
-Przestań.
XD Nie jesteś lepszy. Też nie masz.
-Co?
Chłopaka? No wiesz, bo się obrażę. Ja tam wolę płeć piękną.
-Oooo. To
takie urocze, jak o nas mówisz XD
-Nie
przesadzaj. Ty też nikogo nie złapałaś.
-Ne muszę.
Sam przyjdzie. Ja nikogo zmuszać nie będę.
-I myślisz,
że księciunio przybędzie po ciebie na złotym kuniu?
-Eee… wcale
nie.
-Ta.. a ja
tam wiem, że…
-Poczekaj.
Muszę już iść. Do zobaczenia potem :)- no i tu właśnie ze schodów zeszłą moja
nauczyciel. Czekałam na nią wcale nie krótko. Była widocznie nowa w szkole, bo
wcześniej jej nie widziałam.
-Dzień
dobry.- Powiedziałam zanim jeszcze podeszła.
-Dzień
dobry, dzień dobry. Ty pewnie jesteś Julia. Przepraszam za spóźnienie, ale musiałam
wypełnić papiery. Co robisz na podłodze? Przecież miałam wziąć się z
biblioteki.- Wow. Ta kobieta była naprawdę nowa. I chyba nie tylko w szkole,
ale i w fachu. Nie spotkałam jeszcze nigdy nauczyciela, który interesowałby się
swoim uczniem. Nigdy.
-A, to! To
nic. To dla zasady.- Zebrałam więc rzeczy i poszłyśmy na górę.
-Rozumiem.
Lekcje będziemy miały w C-17. To chyba sala historyczna…
-Tak. To
moja ulubiona sala. Pani tutaj nowa?
-Tak, tak.
Właśnie mnie przenieśli. Masz szczęście. Wasza pedagog nie wydawała się być
zbyt… hm… przyjazna. –Rzeczywiście. W porównaniu z tą panią, nasza pedagog to
naburmuszona belferka z kantyny. Ciekawe jak będzie z tą.
-A więc… To
może najpierw się przedstawię. Jestem Michalina Angelo i od dziś będziesz miała
ze mną zajęcia powszechnie wyrównawcze. Lubię podróżować, oglądać filmy i
przede wszystkim malować. Mam kota i papużkę. W środy chodzę na fitness. Teraz
ty.- To było niepokojące. Na serio, nikt jeszcze tak się nie przedstawił w tej
szkole. Pani Michalina musiała wyczaić moją minę, bo od razu dodała.
-To taki
nowy program naukowy. Trzeba rozwijać swoje wypowiedzi.- No dobra. Jak Pani
chce. Ja tam nie jestem pewna czy pani czasem nie kłamie. Więc posłusznie się przedstawiłam.
-Jestem
Julka, pani nowa uczennica. Uwielbiam oglądać filmy, czytać i grać. Też mam
kota i psa. A we wtorki mam zajęcia dodatkowe z anglika.
-No fajnie!
To już się znamy. Pozwól, że…- I w tym momencie zadzwonił jej telefon.
Oczywiście odebrała. Więcej już na jej lekcji nie zrobiłyśmy, bo rozmowę
skończyła chwilę przed dzwonkiem.
Wtedy do
klasy weszła Nika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)