środa, 25 marca 2015

14. Nikomu nic nie powiesz



Moja pomazana w różne postacie kartka, straciła resztki swej bieli.
Właśnie skończyłam rozmawiać z Panem… uch… jak on miał… no wiecie, tym od elektryki w szkole i od żarówek. Sami wiecie. Woźnym! Tak, woźnym, technikiem, elektrykiem, inżynierem, kimś tam. Zadzwonił w odpowiedniej chwili. Całe szczęście zresztą.
-Słucham?
-O! Dobrze, że odebrałaś.
-Kto mówi?
-Stefan. Znaczy się Stefan Kowalski, woźny z twojej szkoły.
-To pan..
-Tak. To ja. Słuchaj, dzwonię, żeby trochę ci wytłumaczyć co i jak, bo ostatnio jest w szkole dużo roboty i nie mam jak się spotkać. No wiec…
-Cieszę się, ze Pan dzwoni. Byłam ciekawa…
-Nie przerywaj. Pozwól, że ja zacznę. A więc. Po pierwsze: musisz mi obiecać trzy rzeczy. Jeden, nikomu nic nie powiesz, bo będzie katastrofa. Dwa, musisz mi we wszystko uwierzyć. Trzy, postaraj się mnie zrozumieć. Jasne?
-Tak jest!
-Dobra. Na czym więc skończyliśmy?
-Szkoła jest zagrożeniem, nikt nic nie wie, ktoś chce nas zabić. No i jeszcze ta historia o chłopaku, którego wywaliliście.
-Ok. To teraz bardziej praktycznie. Ostatnio walczyłaś ze swoją przyjaciółką cyborgiem.
-Yhy…
-Musisz wiedzieć, że to było jak najbardziej prawdziwe. Nika jest cyborgiem. Tak, wiem. Myślisz, że ją zabiłaś. Nie potrzebnie, bo tego nie zrobiłaś. Ty ją tylko wyłączyłaś. Stalówka z adamantium w twoim piórze spowodowała spięcie w jej sieci i dzięki temu jeszcze żyjesz, choć tak naprawdę nie powinnaś. Prąd nieźle cię skopał. Z Wilkiem zrobiliśmy resztę. To znaczy wymieniliśmy jej części odpowiadające za „gniew” i „chęć zabicia wszystkich”.
-No dobra. Ale Nika przecież zachowuje się normalnie! I do tego Wilk jest jej… ojej. Nie mówisz chyba, że Wilk tylko udaje jej chłopaka, żeby móc ją kontrolować?
-Sama to powiedziałaś. To prawda. Młody ma fach w rękawie. No więc, problem z cyborgiem masz rozwiązany, choć szczerze radzę ci trzymać się od niej z daleka. Sprawa druga. Kim ty w tym wszystkim jesteś i dlaczego właściwie ci wszystko tłumaczę? To mój obowiązek. Dawno już temu przysiągłem, że będę bronić szkoły i zamierzam tej obietnicy dotrzymać. Niestety latka lecą, a kości coraz bardziej skrzypią. Potrzebuję twojej pomocy. Jako jedyna nie zapomniałaś, co się dokładnie wydarzyło tamtego dnia.
-Jestem wybrańcem?
-Nie. Nie za bardzo… To w sumie mógł być każdy, ale ty trafiłaś do szpitala porażona prądem i no wiesz…
-Dobra. Niech Panu będzie. Czy jest ktoś jeszcze?
-Wilk, mój siostrzeniec.
 -A co w ogóle będę miała robić?
-Jak pewnie wiesz, dyrekcja przydzieliła ci zajęcia wyrównawcze. Te lekcje właśnie nauczą cię jak sobie radzić, z niebezpieczeństwami. Do tego od przyszłego tygodnia, wprowadzone będą dodatkowe zajęcia survivalowe, samoobrony i takie tam. Na moją prośbę…
-Będę zostawać w szkole cztery godziny dłużej?! Czy Pan oszalał? Zabierze mi Pan całe moje życie!
-Lepiej ja niż ten psi syn, co chce nas pozabijać. I nie miącz. Nie skończyłem. Zredukowane masz zajęcia tak, że będziesz zostawać w szkole jak wszyscy. Tylko, po prostu będziesz na nich robić co innego. Pani Michalina pokaże ci nowy plan. Jak na razie to wszystko. Czy wszystko zrozumiałaś?
-Tak, ale…
-Jak masz pytania, to zapisz je na kartce i dasz mi je, jak się zobaczymy. Do tej pory postaraj się nic nie nawyprawiać.
-Do widz…
I tutaj odłożył słuchawkę. No a teraz siedzę przy biurku i nie wiem co mam robić. Kartka na prawdę mi się skończyła. 
Chyba się pouczę…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują :)