Moja pomazana w różne postacie kartka, straciła resztki swej bieli.
Właśnie skończyłam
rozmawiać z Panem… uch… jak on miał… no wiecie, tym od elektryki w szkole i od
żarówek. Sami wiecie. Woźnym! Tak, woźnym, technikiem, elektrykiem, inżynierem,
kimś tam. Zadzwonił w odpowiedniej chwili. Całe szczęście zresztą.
-Słucham?
-O! Dobrze,
że odebrałaś.
-Kto mówi?
-Stefan.
Znaczy się Stefan Kowalski, woźny z twojej szkoły.
-To pan..
-Tak. To ja.
Słuchaj, dzwonię, żeby trochę ci wytłumaczyć co i jak, bo ostatnio jest w
szkole dużo roboty i nie mam jak się spotkać. No wiec…
-Cieszę się,
ze Pan dzwoni. Byłam ciekawa…
-Nie
przerywaj. Pozwól, że ja zacznę. A więc. Po pierwsze: musisz mi obiecać trzy
rzeczy. Jeden, nikomu nic nie powiesz, bo będzie katastrofa. Dwa, musisz mi we
wszystko uwierzyć. Trzy, postaraj się mnie zrozumieć. Jasne?
-Tak jest!
-Dobra. Na
czym więc skończyliśmy?
-Szkoła jest
zagrożeniem, nikt nic nie wie, ktoś chce nas zabić. No i jeszcze ta historia o
chłopaku, którego wywaliliście.
-Ok. To
teraz bardziej praktycznie. Ostatnio walczyłaś ze swoją przyjaciółką cyborgiem.
-Yhy…
-Musisz
wiedzieć, że to było jak najbardziej prawdziwe. Nika jest cyborgiem. Tak, wiem.
Myślisz, że ją zabiłaś. Nie potrzebnie, bo tego nie zrobiłaś. Ty ją tylko
wyłączyłaś. Stalówka z adamantium w twoim piórze spowodowała spięcie w jej
sieci i dzięki temu jeszcze żyjesz, choć tak naprawdę nie powinnaś. Prąd nieźle
cię skopał. Z Wilkiem zrobiliśmy resztę. To znaczy wymieniliśmy jej części
odpowiadające za „gniew” i „chęć zabicia wszystkich”.
-No dobra.
Ale Nika przecież zachowuje się normalnie! I do tego Wilk jest jej… ojej. Nie
mówisz chyba, że Wilk tylko udaje jej chłopaka, żeby móc ją kontrolować?
-Sama to
powiedziałaś. To prawda. Młody ma fach w rękawie. No więc, problem z cyborgiem
masz rozwiązany, choć szczerze radzę ci trzymać się od niej z daleka. Sprawa
druga. Kim ty w tym wszystkim jesteś i dlaczego właściwie ci wszystko tłumaczę?
To mój obowiązek. Dawno już temu przysiągłem, że będę bronić szkoły i zamierzam
tej obietnicy dotrzymać. Niestety latka lecą, a kości coraz bardziej skrzypią.
Potrzebuję twojej pomocy. Jako jedyna nie zapomniałaś, co się dokładnie
wydarzyło tamtego dnia.
-Jestem
wybrańcem?
-Nie. Nie za
bardzo… To w sumie mógł być każdy, ale ty trafiłaś do szpitala porażona prądem
i no wiesz…
-Dobra.
Niech Panu będzie. Czy jest ktoś jeszcze?
-Wilk, mój siostrzeniec.
-A co w ogóle będę miała robić?
-Jak pewnie
wiesz, dyrekcja przydzieliła ci zajęcia wyrównawcze. Te lekcje właśnie nauczą
cię jak sobie radzić, z niebezpieczeństwami. Do tego od przyszłego tygodnia,
wprowadzone będą dodatkowe zajęcia survivalowe, samoobrony i takie tam. Na moją
prośbę…
-Będę
zostawać w szkole cztery godziny dłużej?! Czy Pan oszalał? Zabierze mi Pan całe
moje życie!
-Lepiej ja
niż ten psi syn, co chce nas pozabijać. I nie miącz. Nie skończyłem.
Zredukowane masz zajęcia tak, że będziesz zostawać w szkole jak wszyscy. Tylko,
po prostu będziesz na nich robić co innego. Pani Michalina pokaże ci nowy plan.
Jak na razie to wszystko. Czy wszystko zrozumiałaś?
-Tak, ale…
-Jak masz
pytania, to zapisz je na kartce i dasz mi je, jak się zobaczymy. Do tej pory
postaraj się nic nie nawyprawiać.
-Do widz…
I tutaj
odłożył słuchawkę. No a teraz siedzę przy biurku i nie wiem co mam robić. Kartka na prawdę mi się skończyła.
Chyba
się pouczę…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)