czwartek, 5 marca 2015

8. Kto jest szefem?



PONIEDZIAŁEK {poranek}
„Muszę coś zrobić!
Zaraz zapanuje słynny filmowy chaos i raczej nie będzie to dla nas bezpieczne…” Wyrwała się z uścisku Mileny i podeszła do skulonej Matematyczki. W rękach ściskała dziennik zasłaniając nim sobie twarz. Próba wyciągnięcia jej stamtąd nie powiodłaby się nawet gdyby użyć dźwiga. Tymczasem w klasie zapanował szum i ten oczekiwany chaos. Julka wyrwała nauczycielce dziennik z rąk i rozejrzała się po klasie. Naliczyła dwadzieścia osób razem z nią. Pozwoliła kłótniom kolegów o to, co zrobić przejść do rzeczy, a potem stanęła na krześle na środku sali.
-Jak widzicie…- jej głos był wystarczająco silny, aby wszyscy zwrócili na nią uwagę.-… nasz nauczyciel nam nie pomoże. Kłótnie nic nie dadzą, chaos też. Usiądźcie wszyscy.
Część jej posłuchała, część nie.
-Usiądźcie w ławkach, bo musimy zdecydować co robimy.- teraz nawet reszta jej posłuchała.
-Ok. Zacznijmy od faktów. Ruda. Weź kartkę i pisz.- Ruda była najszybciej i najwyraźniej piszącą osobą w klasie.
-Co wiemy? Jest godzina… 8: 35. Wszystko zaczęło się o ok. 8:20. Najpierw poczuliśmy trzęsienie ziemi. Potem zrobiło się gorącą. Następnie huk i fala uderzeniowa.
-Ale… ale….- Sylwia z końcowej ławki przy oknie zaczęła coś niepewnie mówić.
-Tak? Coś jeszcze widzieliście?
-No bo… ja nie wiem…. Czy…..
-Powiedz Sylwia.- Karolina ją ponagliła.
-No bo ja widziałam jak coś dziwnego tutaj leciało.- wreszcie to z siebie wydusiła. Znowu zaczął robić się szum.
-Dobrze. A czy możesz to opisać?
-To było jak spadająca gwiazda. Całkiem jak gwiazda.
-OK. A kiedy to widziałaś?
-Przed wszystkim.
-Dobrze. Czy jeszcze ktoś coś widział? Nie. Ok. Czy ktoś ma pomysł co teraz mamy zrobić? Tylko po kolei. Wiktoria.
-Trzeba iść sprawdzić do Dyrki.
-Maja?
-Trzeba zostać. Pewnie po nas przyjdą. Przecież by nas nie zostawili…- wszyscy spojrzeli na Matematyczkę. Nie byli tego tacy pewni.
-Nie możemy zostać. Gdyby mieli po nas przyjść, już by to zrobili. Proponuję wyjść na zwiad. Ale najpierw. Podzielmy się robotą…
-A niby czemu ty rządzisz? Hę?- Kacper przerwała jej wstając z miejsca. Nikt nie ważył się zareagować. Jedynie Ania cicho go skarciła.
-W czym jesteś lepsza od nas?
-Nie jestem. Kacper, nie zaczynaj zachowywać się jak w każdym nudnym filmie. Decyzję podejmiemy wspólnie, ale jak na razie nikt nie ma żadnych pomysłów, co robić. Daj mi skończyć, Jeśli coś ci się nie podoba, to zaproponuj coś innego.
-Nie będę się ciebie k*rwa słuchać!
-Kacper…
-Nie! Mam takie samo prawo do rządzenia, co ty!
-Ja nie żądzę.
-Kacper uspokój się.- Maciek zatrzymał go w miejscu. Był od niego o dwie głowy większy.
-Nie! Nikomu służyć nie będę! Nie myśl sobie, że jesteś lepsza! Nic i tak nie zrobisz.
-Kacper przestań. Wystarczy.
- Co mi zrobisz? Nic mi nie zrobisz! Nic nie możesz mi zrobić!- Julka w jednej chwili zeskoczyła ze stołka. Zbliżyła się do niego i spojrzała mu w oczy. Jeszcze centymetr, a mogliby się pocałować.
-Chcesz się przekonać, co potrafię? No chcesz?! To uderz.- jej stalowe spojrzenie wypruło z niego całe emocje. Julka była silna. Nie bała się nikogo, a na pewno nie Kacpra.
-N… nie. Nie.- zaczerwieniony ze wstydu osiadł na miejsce. Julka przesunęła wzrokiem po klasie. Byli wystraszeni i nie pewni. Bali się o siebie, ale też byli ciekawi.
-Czy jeszcze ktoś? Nie? Ok. Wracając do tematu. Ktoś musi nas pilnować. Kto zajmie się dziennikiem? Trzeba go ze sobą nosić, ale nie można przeprawiać ocen. Ten ktoś weźmie sobie pomocnika i będą sprawdzać, czy wszyscy jesteśmy. Kto chce?
-To może ja?- Weronika podeszła po dokumenty.
-Kogo bierzesz?
-Natalkę.
-Ok. Usiądźcie pod oknem. Potrzebujemy kogoś od komunikacji. Kto sprawdzi Internet, sugnał, czaty, fora i takie tam?
-Ja chcę.- Dawida usadziła pod ścianą.
-Kto zbierze informacje, jak tylko będzie to możliwe?
-Ja!- Sylwia podbiegła do Julki.
-Dobra. Ale niech Ania też ci pomoże. Musimy wiedzieć co się dzieje. Dosiądźcie się do Dawida. Ruda. Ty dołącz do Weroniki. Spisz co robimy i takie tam. Jak na razie to wszystko. Muszę się zastanowić.- Julka podeszła do drzwi i przyłożyła rękę do pomalowanego na biało drewna.
-To co robimy, Julka?- Adrian, Maciek i jeszcze paru chłopaków do niej podeszło. Teraz klasa była inna. Grupy z przydzielonymi zadaniami pracowały, a wolni bezrobotni zebrali się na końcu klasy pod ścianą i cicho dyskutowali. Spojrzała na chłopaków, którzy widocznie czekali na polecenia. W głowie miała parę pomysłów.
-Zrobimy tak….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują :)