PONIEDZIAŁEK
{poranek}
„Muszę coś
zrobić!
Zaraz zapanuje
słynny filmowy chaos i raczej nie będzie to dla nas bezpieczne…” Wyrwała się z
uścisku Mileny i podeszła do skulonej Matematyczki. W rękach ściskała dziennik
zasłaniając nim sobie twarz. Próba wyciągnięcia jej stamtąd nie powiodłaby się
nawet gdyby użyć dźwiga. Tymczasem w klasie zapanował szum i ten oczekiwany
chaos. Julka wyrwała nauczycielce dziennik z rąk i rozejrzała się po klasie.
Naliczyła dwadzieścia osób razem z nią. Pozwoliła kłótniom kolegów o to, co
zrobić przejść do rzeczy, a potem stanęła na krześle na środku sali.
-Jak
widzicie…- jej głos był wystarczająco silny, aby wszyscy zwrócili na nią
uwagę.-… nasz nauczyciel nam nie pomoże. Kłótnie nic nie dadzą, chaos też.
Usiądźcie wszyscy.
Część jej
posłuchała, część nie.
-Usiądźcie w
ławkach, bo musimy zdecydować co robimy.- teraz nawet reszta jej posłuchała.
-Ok. Zacznijmy
od faktów. Ruda. Weź kartkę i pisz.- Ruda była najszybciej i najwyraźniej
piszącą osobą w klasie.
-Co wiemy?
Jest godzina… 8: 35. Wszystko zaczęło się o ok. 8:20. Najpierw poczuliśmy
trzęsienie ziemi. Potem zrobiło się gorącą. Następnie huk i fala uderzeniowa.
-Ale… ale….-
Sylwia z końcowej ławki przy oknie zaczęła coś niepewnie mówić.
-Tak? Coś jeszcze
widzieliście?
-No bo… ja
nie wiem…. Czy…..
-Powiedz
Sylwia.- Karolina ją ponagliła.
-No bo ja
widziałam jak coś dziwnego tutaj leciało.- wreszcie to z siebie wydusiła. Znowu
zaczął robić się szum.
-Dobrze. A
czy możesz to opisać?
-To było jak
spadająca gwiazda. Całkiem jak gwiazda.
-OK. A kiedy
to widziałaś?
-Przed
wszystkim.
-Dobrze. Czy
jeszcze ktoś coś widział? Nie. Ok. Czy ktoś ma pomysł co teraz mamy zrobić?
Tylko po kolei. Wiktoria.
-Trzeba iść
sprawdzić do Dyrki.
-Maja?
-Trzeba
zostać. Pewnie po nas przyjdą. Przecież by nas nie zostawili…- wszyscy
spojrzeli na Matematyczkę. Nie byli tego tacy pewni.
-Nie możemy
zostać. Gdyby mieli po nas przyjść, już by to zrobili. Proponuję wyjść na
zwiad. Ale najpierw. Podzielmy się robotą…
-A niby
czemu ty rządzisz? Hę?- Kacper przerwała jej wstając z miejsca. Nikt nie ważył
się zareagować. Jedynie Ania cicho go skarciła.
-W czym
jesteś lepsza od nas?
-Nie jestem.
Kacper, nie zaczynaj zachowywać się jak w każdym nudnym filmie. Decyzję
podejmiemy wspólnie, ale jak na razie nikt nie ma żadnych pomysłów, co robić.
Daj mi skończyć, Jeśli coś ci się nie podoba, to zaproponuj coś innego.
-Nie będę
się ciebie k*rwa słuchać!
-Kacper…
-Nie! Mam
takie samo prawo do rządzenia, co ty!
-Ja nie
żądzę.
-Kacper uspokój
się.- Maciek zatrzymał go w miejscu. Był od niego o dwie głowy większy.
-Nie! Nikomu
służyć nie będę! Nie myśl sobie, że jesteś lepsza! Nic i tak nie zrobisz.
-Kacper
przestań. Wystarczy.
- Co mi zrobisz?
Nic mi nie zrobisz! Nic nie możesz mi zrobić!- Julka w jednej chwili zeskoczyła
ze stołka. Zbliżyła się do niego i spojrzała mu w oczy. Jeszcze centymetr, a
mogliby się pocałować.
-Chcesz się
przekonać, co potrafię? No chcesz?! To uderz.- jej stalowe spojrzenie wypruło z
niego całe emocje. Julka była silna. Nie bała się nikogo, a na pewno nie
Kacpra.
-N… nie.
Nie.- zaczerwieniony ze wstydu osiadł na miejsce. Julka przesunęła wzrokiem po
klasie. Byli wystraszeni i nie pewni. Bali się o siebie, ale też byli ciekawi.
-Czy jeszcze
ktoś? Nie? Ok. Wracając do tematu. Ktoś musi nas pilnować. Kto zajmie się
dziennikiem? Trzeba go ze sobą nosić, ale nie można przeprawiać ocen. Ten ktoś
weźmie sobie pomocnika i będą sprawdzać, czy wszyscy jesteśmy. Kto chce?
-To może
ja?- Weronika podeszła po dokumenty.
-Kogo
bierzesz?
-Natalkę.
-Ok.
Usiądźcie pod oknem. Potrzebujemy kogoś od komunikacji. Kto sprawdzi Internet,
sugnał, czaty, fora i takie tam?
-Ja chcę.-
Dawida usadziła pod ścianą.
-Kto zbierze
informacje, jak tylko będzie to możliwe?
-Ja!- Sylwia
podbiegła do Julki.
-Dobra. Ale
niech Ania też ci pomoże. Musimy wiedzieć co się dzieje. Dosiądźcie się do
Dawida. Ruda. Ty dołącz do Weroniki. Spisz co robimy i takie tam. Jak na razie
to wszystko. Muszę się zastanowić.- Julka podeszła do drzwi i przyłożyła rękę
do pomalowanego na biało drewna.
-To co
robimy, Julka?- Adrian, Maciek i jeszcze paru chłopaków do niej podeszło. Teraz
klasa była inna. Grupy z przydzielonymi zadaniami pracowały, a wolni bezrobotni
zebrali się na końcu klasy pod ścianą i cicho dyskutowali. Spojrzała na
chłopaków, którzy widocznie czekali na polecenia. W głowie miała parę pomysłów.
-Zrobimy tak….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)