-Hahaha. Nie
mówisz poważnie! Nie chcesz chyba tego zrobić? Ale… nie. To głupie. Hahaha.
-Ty się nie
śmiej. Te żaby mogą nam pomóc.
-Poczekaj,
poczekaj. Ale wiesz, że to nigdy nie wypali? Hi Hi Hi
-A co
innego? Złota rybka wylądowałaby pewnie na talerzu.
-Ciekawe czy
i wtedy miała by moc. Bo przecież to ta sama rybka, tylko trochę martwa.
-Rybka
zombie! To byłoby okropne.
-Mam
pytanie. Co lubisz?
-Ale co?
-Jakie danie
albo owoc.
-Hmm.
Spaghetti.
-A zwierze?
-Po co ci to
wiedzieć?
-No powiedz.
Proszę.
-Króliki.
-Serio?
Króliki?
-Co masz do
puchatych stworzonek. Są sweetaśne. I takie mięciutkie.
-Niech będą
kicusie. To została jeszcze rzecz. Tylko nie jakaś wiesz. Tentego.
-Rzecz…
Niech będzie świecznik. Albo nie! Patelnia.
-To jeszcze
dodamy ci miejsce…
-Muzeum.
-Jesteś
pewien, że chcesz być zamordowany patelnią, przez puszystego białego króliczka,
jedząc spaghetti w muzeum?
-Co? Co to
ma być?
-Taka
zabawa. Kolega wymyślił.
-Oliwier?
-Taa.
-Hmm.
-Co hmm?
-Późno już.
Powinnaś iść spać, bo rano ni wstaniesz.
-Jest
dopiero 22:00.
-Jest 22:57,
a znając życie zaśniesz dopiero po północy. Sam jestem zmęczony tymi pogaduchami.
Wyłączam się, jeśli nie masz nic przeciwko.
-Nie. Spoko.
Dobranoc.
-Dobranoc
Julka. :)
Musiałam iść
spać. Bardzo miło mi się gadało…
O SOSENKO!
JA WARIUJĘ! Jak inaczej nazwać gadanie z chłopakiem z wyobraźni? Nie. Muszę z
tym skończyć. Taa. Ciekawe jak, jeśli nawet jego kwestie piszę sama. To nie moja
wina, że czasami czuję się samotna. A teraz, kiedy czuję się wyrzucona, to jest
to jeszcze bardziej bolesne. Chyba nawet zaczęłam koloryzować opowieść. Jakby
co, to ostrzegam już teraz, że czasami zdarzy mi się trochę wyminąć z prawdą.
Dlatego nie zwracajcie proszę uwagi na pomyłki w dniach, godzinach i takich
tam. To chyba mało istotne. A właśnie! Dzisiaj, to znaczy jak już wstanę,
będzie sobota! Wolne.
Dobranoc
więc i do zobaczenia w niedzielę, bo soboty nie opisuję. Hahaha. Wyobraźcie
sobie co wtedy robiłam. XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)