„Ok. Może
być. No dobra, jest idealnie!”- tak powiedziałam sobie przed wyjściem do
szkoły. Z okazji bliżej mi nieznanej, a raczej bez okazji mama kupiła mi nowe
spodnie. I to nie byle jakie! Spodnie, o których dużo ostatnio myślałam.
Spodnie na szelkach! Jeansowe ogrodniczki podziurkowane na kolanach. Mega
zadowolona byłam już tylko jak dopasowałam do nich genialną bluzkę odsłaniającą
brzuch. Niby babcia powiedziała, że to już prawie negliż, ale ja uważam, że mam
niezły brzuch, a jak wyjdzie mi kawałek majtek, to nic się wielkiego nie
stanie. W końcu założyłam na to jeszcze koszulę.
-Żeby tylko
nie pomdleli na twój widok! A w szczególności…
-Mamo! No
weź.
-Nie no weź!
Jesteś moją najładniejszą córką.
-Masz tylko
jedną córkę.- Ach, ta moja mama.
Tak nabuzowana
i zadowolona zaczęłam dzień całkiem całkiem. W gimbusie pochwaliłam się trochę Ani i
Milenie, ale dopiero w szatni potrafiłam się pokazać.
-Wow!
Wyglądasz ekstra! Fajne masz te spodnie…-
Ania i Milena mówiły jednocześnie i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać jak
tylko one to spostrzegły. Dziewczyny trochę mną poobracały i wtedy, przy
trzecim obrocie dobrego dnia do szatni weszła Klaudia, Karolina, Oliwia i pozostała
część mojej paczki. Karolina i Oliwia miały miny jakby coś je przejechało, ale
Klaudia zaraz do mnie podeszła i powiedziała, że mój look jest dzisiaj nawet
ładny i do końca się…
-… nie
spieprzyłaś, ale popraw sobie boczki, bo no wiesz… niebieskie pieski.- Od razu
zrozumiałam. Właśnie sięgałam żeby się poprawić, bo akurat dziś miałam majtki w
niebieskie pieski, kiedy Oliwia głośno krzyknęła:
-O! Julka,
wyglądasz jakbyś miała pokój malować! Hahaha!
-No. Brakuje
tylko czapeczki.- Karolina też to podłapała.
-Albo jak
byś miała żyć na farmie.
-Hahaha- I
zaczęły się śmiać. To znaczy wiecie. To nie był miły śmiech. To był ten zgryźliwy
i nieprzyjazny śmiech. Zatkało mnie. Myślałam co mam zrobić. Myślałam, bo nic
nie zrobiłam, tak naprawdę. Po prostu schowałam dumę w kieszeń i z uśmiechem na
twarzy wyminęłam zgrabnie ich wszystkich i sobie poszłam. Resztę pewnie spędziłabym na
słuchaniu muzyki. Gdyby nie moje zajęcia dodatkowe. Pierwsza lekcja była moją
prawdziwą pierwszą lekcją. Pani Michalina znowu zabrała mnie spod biblioteki.
Nic nie powiedział, aż nie zamknęłam za sobą drzwi od klasy.
-A więc
wszystko się zaczyna. Ech. Tym razem, ty moja Julio.
-Jest ktoś
jeszcze?
-Hm? A, to!
Nie, myślałam o Wilku. On też przechodził szkolenie. Niestety przyspieszone. Z
tobą spędzę więcej czasu.- Wyciągnęłam więc zeszyt i piórniki.
-Dobrze. A
więc dziś zaczniemy od przeglądu tych wszystkich niesamowitych rzeczy z którymi
prawdopodobnie możesz się spotkać. Na początek. To jest od dzisiaj twój
podręcznik.- Na ławce położyła grubą, okutą w czarną skórę książkę. Prawdopodobnie
był to kiedyś zwykły notes, bo nawet z brzegu widać było ślady długopisów,
klejów i różnorodność kartek.
-Otwórz na
pierwszej stronie.- Polecenie niezwłocznie wykonałam. Odhaczyłam sznurek i spojrzałam
na pierwszą z kartek. Spis treści zawierał paręnaście punktów. Wychwyciłam
tylko parę. Głównie często rzuciło mi się w oczy „potwory”, „monstra”, „niemagia”,
„robotyka”. Przy ostatnim zatrzymałam się najdłużej.
-Jak widzę
wybrałaś już dział. Dobrze. Zacznijmy od robotyki. No już. Przewracaj te kartki
żwawo i nie martw się, nie rozpadną się. Są nawet wodoodporne. O! Tutaj. Przeczytaj
co tam pisze nasz wierny autorzyna.
-Roboty,
cyborgi, drony itp., różnią się od siebie czynnościami i możliwościami, a także
sposobami działania. Każdy z nich jednakże, jak można się domyślić, to postać
cielesna (obudowa, przewody itd.) i odrębne oprogramowanie. Radko odporne na:
wodę, kwasy, elektryczność, ciśnienie, wielką różnicę temperatur, nieodgadnięte
pytania wykraczające poza zakres ich możliwości, zagwozdki techniczne,
problematykę pierwszeństwa (kogo gonić, jeśli uciekają w przeciwne strony?).
Nie mają
uczuć!
Sposoby
likwidacji i wytyczne postępowania:
Ø
Określenie stanowiska danego stworzenia i
ustalenie czy jest ono poważnym problemem.
Ø
Ocena swojej sytuacji i możliwości.
Ø
Ocena możliwości i wytycznych danego stworzenia.
Ø
Uszczególnienie danych o obiekcie.
Ø
„Słabe punkty”
Ø
Dalsze wytyczne, według ppl4
Robot-
mechaniczne urządzenie wykonujące automatycznie określone czynności. Sterowany
ręcznie, zdalnie lub przez wprogramowie zbioru określonych wyznaczników i reguł
czynnościowych…
Cyborg- organizm, którego procesy życiowe
realizowane są lub wspomagane przez urządzenia techniczne.
Często nie posiadający własnej woli, lub o ograniczonym jej zasięgu…-
O tym wszystkim czytaliśmy przez całą godzinę.
Zwykle wszystko rozumiałam, ale pomocne okazały się także objaśnienia pani
nauczycielki. Z klasy wyszłam zamyślona. Zastanawiałam się nad tym wszystkim.
Zamyślenie nie sprzyja pełnym korytarzom. Przy pierwszym zakręcie wpadłam na
jakiegoś dużego człowieka. Myślałam, że to jeden z nauczycieli w-f`u więc
powiedziałam z uśmiechem coś co uszłoby mi, gdyby ten ktoś był jednym z nich.
-Nauczyciele są jak drzewo. Jedno w
lesie, a i tak na nie wleziesz. Dzień dobry…- Chciałam dokończyć „panie
w-f`isto”, ale słowa nie pasowały do sytuacji. Patrzyłam na tą samą kupę
mięśni, która w tedy mnie uratowała od skopania. Stał lekko zdziwiony, ubrany w
wojskowe spodnie, buty i koszulkę. Brakowało tylko znaczków i można by
pomyśleć, że to zwiadowca z Marines.
-A gdzie damie tak śpieszno, hę? Nie
wie może leśniczy gdzie jest pokój nauczycielski i sala sportowa?
O nie! Nie mówcie, że to ON BĘDZIE
UCZYŁ MNIE W-F`U! Kurczę…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)