czwartek, 26 marca 2015

15 Kupa mięsa



„Ok. Może być. No dobra, jest idealnie!”- tak powiedziałam sobie przed wyjściem do szkoły. Z okazji bliżej mi nieznanej, a raczej bez okazji mama kupiła mi nowe spodnie. I to nie byle jakie! Spodnie, o których dużo ostatnio myślałam. Spodnie na szelkach! Jeansowe ogrodniczki podziurkowane na kolanach. Mega zadowolona byłam już tylko jak dopasowałam do nich genialną bluzkę odsłaniającą brzuch. Niby babcia powiedziała, że to już prawie negliż, ale ja uważam, że mam niezły brzuch, a jak wyjdzie mi kawałek majtek, to nic się wielkiego nie stanie. W końcu założyłam na to jeszcze koszulę.
-Żeby tylko nie pomdleli na twój widok! A w szczególności…
-Mamo! No weź.
-Nie no weź! Jesteś moją najładniejszą córką.
-Masz tylko jedną córkę.- Ach, ta moja mama.
Tak nabuzowana i zadowolona zaczęłam dzień całkiem całkiem.  W gimbusie pochwaliłam się trochę Ani i Milenie, ale dopiero w szatni potrafiłam się pokazać.
-Wow! Wyglądasz ekstra! Fajne masz te spodnie…-  Ania i Milena mówiły jednocześnie i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać jak tylko one to spostrzegły. Dziewczyny trochę mną poobracały i wtedy, przy trzecim obrocie dobrego dnia do szatni weszła Klaudia, Karolina, Oliwia i pozostała część mojej paczki. Karolina i Oliwia miały miny jakby coś je przejechało, ale Klaudia zaraz do mnie podeszła i powiedziała, że mój look jest dzisiaj nawet ładny i do końca się…
-… nie spieprzyłaś, ale popraw sobie boczki, bo no wiesz… niebieskie pieski.- Od razu zrozumiałam. Właśnie sięgałam żeby się poprawić, bo akurat dziś miałam majtki w niebieskie pieski, kiedy Oliwia głośno krzyknęła:
-O! Julka, wyglądasz jakbyś miała pokój malować! Hahaha!
-No. Brakuje tylko czapeczki.- Karolina też to podłapała.
-Albo jak byś miała żyć na farmie.
-Hahaha- I zaczęły się śmiać. To znaczy wiecie. To nie był miły śmiech. To był ten zgryźliwy i nieprzyjazny śmiech. Zatkało mnie. Myślałam co mam zrobić. Myślałam, bo nic nie zrobiłam, tak naprawdę. Po prostu schowałam dumę w kieszeń i z uśmiechem na twarzy wyminęłam zgrabnie ich wszystkich  i sobie poszłam. Resztę pewnie spędziłabym na słuchaniu muzyki. Gdyby nie moje zajęcia dodatkowe. Pierwsza lekcja była moją prawdziwą pierwszą lekcją. Pani Michalina znowu zabrała mnie spod biblioteki. Nic nie powiedział, aż nie zamknęłam za sobą drzwi od klasy.
-A więc wszystko się zaczyna. Ech. Tym razem, ty moja Julio.
-Jest ktoś jeszcze?
-Hm? A, to! Nie, myślałam o Wilku. On też przechodził szkolenie. Niestety przyspieszone. Z tobą spędzę więcej czasu.- Wyciągnęłam więc zeszyt i piórniki.
-Dobrze. A więc dziś zaczniemy od przeglądu tych wszystkich niesamowitych rzeczy z którymi prawdopodobnie możesz się spotkać. Na początek. To jest od dzisiaj twój podręcznik.- Na ławce położyła grubą, okutą w czarną skórę książkę. Prawdopodobnie był to kiedyś zwykły notes, bo nawet z brzegu widać było ślady długopisów, klejów i różnorodność kartek.
-Otwórz na pierwszej stronie.- Polecenie niezwłocznie wykonałam. Odhaczyłam sznurek i spojrzałam na pierwszą z kartek. Spis treści zawierał paręnaście punktów. Wychwyciłam tylko parę. Głównie często rzuciło mi się w oczy „potwory”, „monstra”, „niemagia”, „robotyka”. Przy ostatnim zatrzymałam się najdłużej.
-Jak widzę wybrałaś już dział. Dobrze. Zacznijmy od robotyki. No już. Przewracaj te kartki żwawo i nie martw się, nie rozpadną się. Są nawet wodoodporne. O! Tutaj. Przeczytaj co tam pisze  nasz wierny autorzyna.
-Roboty, cyborgi, drony itp., różnią się od siebie czynnościami i możliwościami, a także sposobami działania. Każdy z nich jednakże, jak można się domyślić, to postać cielesna (obudowa, przewody itd.) i odrębne oprogramowanie. Radko odporne na: wodę, kwasy, elektryczność, ciśnienie, wielką różnicę temperatur, nieodgadnięte pytania wykraczające poza zakres ich możliwości, zagwozdki techniczne, problematykę pierwszeństwa (kogo gonić, jeśli uciekają w przeciwne strony?).
Nie mają uczuć!
Sposoby likwidacji i wytyczne postępowania:
Ø  Określenie stanowiska danego stworzenia i ustalenie czy jest ono poważnym problemem.
Ø  Ocena swojej sytuacji i możliwości.
Ø  Ocena możliwości i wytycznych danego stworzenia.
Ø  Uszczególnienie danych o obiekcie.
Ø  „Słabe punkty”
Ø  Dalsze wytyczne, według ppl4
Robot- mechaniczne urządzenie wykonujące automatycznie określone czynności. Sterowany ręcznie, zdalnie lub przez wprogramowie zbioru określonych wyznaczników i reguł czynnościowych…
Cyborg- organizm, którego procesy życiowe realizowane są lub wspomagane przez urządzenia techniczne. Często nie posiadający własnej woli, lub o ograniczonym jej zasięgu…-

 O tym wszystkim czytaliśmy przez całą godzinę. Zwykle wszystko rozumiałam, ale pomocne okazały się także objaśnienia pani nauczycielki. Z klasy wyszłam zamyślona. Zastanawiałam się nad tym wszystkim. Zamyślenie nie sprzyja pełnym korytarzom. Przy pierwszym zakręcie wpadłam na jakiegoś dużego człowieka. Myślałam, że to jeden z nauczycieli w-f`u więc powiedziałam z uśmiechem coś co uszłoby mi, gdyby ten ktoś był jednym z nich.
-Nauczyciele są jak drzewo. Jedno w lesie, a i tak na nie wleziesz. Dzień dobry…- Chciałam dokończyć „panie w-f`isto”, ale słowa nie pasowały do sytuacji. Patrzyłam na tą samą kupę mięśni, która w tedy mnie uratowała od skopania. Stał lekko zdziwiony, ubrany w wojskowe spodnie, buty i koszulkę. Brakowało tylko znaczków i można by pomyśleć, że to zwiadowca z Marines.
-A gdzie damie tak śpieszno, hę? Nie wie może leśniczy gdzie jest pokój nauczycielski i sala sportowa?
O nie! Nie mówcie, że to ON BĘDZIE UCZYŁ MNIE W-F`U! Kurczę…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują :)