poniedziałek, 2 marca 2015

6. Bójka




No tak. Bo w szkole mnie skopali.
Znaczy w sumie tylko próbowali, ale i tak adrenalina mi podskoczyła. Zaczęło się od tego (przepraszam za wyrażenie) cholernego obiadu. W kolejce spotkałam największego błazna w szkole. Karol naprzykrzał się paru kolesiom ze starszych klas. Chodziło „o szluga”. Wnerwieni tym Dominik i Szczebiotka (gościu nie ma prawej jedynki w szczenie) pogderali sobie wyżywając się na raczej nie niczego sobie winnej Nice. A jak to ona, dziewczyna rzuciła się na nich z pazurami. Dosłownie. Próbowała wydrapać im oczy. No dobra. N pierwszym starciu nie byłam, ale drugie odbyło się na pustym korytarzu po ósmej lekcji. Jak zawsze zostałyśmy na dodatkowej fizyce, no i chłopcy od szluga nas przygarnęli. Prostując, mnie kazali się zwijać, a jej zapowiedzieli, że jej wleją. No to ja, dobry człowiek, który myśli, że jest super bohaterem, wzięłam się w garść i zachowując zwyczajną nonszalancję broniłam swojej kumpeli. Na początku słownie, ale ich było dwóch. Jeden ze mną gadał, a drugi ją szarpał. No i kurczę nie wytrzymałam. Zachować spokój i rozwiązać problem antyagresywnie próbowałam, nie wyszło. Powiedziałam jeszcze raz, że mogą po prostu odpuścić, ale wybrali inaczej. No to dotrzymałam obietnicy. Szczebiotka oberwał prawym sierpowym prosto w krzywą gębę, potem kopniakiem w kolano powaliłam Dominika na ziemię. Wydawać się może, że to będzie happy end, i byłby, gdyby Nika w szaleńczej ucieczce mnie nie przewróciła. Ona zdążyła dobiec do drzwi, ale jeszcze bardziej wkurzony Dominik nie chybił łapiąc mnie za glana.
-Proszę proszę. A kogo ja tu widzę. Bawimy się w pedofilii, co chłopcy?- Mężczyzna, który to mówił był OG-ROM-NY. Stanął za mną i spojrzał na nich tak, jak lustruje cię wzrokiem antyterrorystyk, a może nawet nim był. Twarda szczęka, groźne ale miłe oczy, mega pojemne płuca. To ta kupa mięśni właśnie mnie uratowała. Co więcej, zapobiegła innym takim akcjom. Jak już stanęłam na nogi, wysłuchaliśmy bardzo miłej pogawędki o honorze, godności i szacunku. Skarcił chłopaków siarczyście i mnie też czegoś nauczył. Zawsze Bier ze sobą ochroniarzy.
PS: Co do Niki. Nie odzywała się do mnie do końca tego dnia. Nie wiem czemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze motywują :)