No tak. Bo w
szkole mnie skopali.
Znaczy w
sumie tylko próbowali, ale i tak adrenalina mi podskoczyła. Zaczęło się od tego
(przepraszam za wyrażenie) cholernego obiadu. W kolejce spotkałam największego
błazna w szkole. Karol naprzykrzał się paru kolesiom ze starszych klas.
Chodziło „o szluga”. Wnerwieni tym Dominik i Szczebiotka (gościu nie ma prawej
jedynki w szczenie) pogderali sobie wyżywając się na raczej nie niczego sobie
winnej Nice. A jak to ona, dziewczyna rzuciła się na nich z pazurami.
Dosłownie. Próbowała wydrapać im oczy. No dobra. N pierwszym starciu nie byłam,
ale drugie odbyło się na pustym korytarzu po ósmej lekcji. Jak zawsze
zostałyśmy na dodatkowej fizyce, no i chłopcy od szluga nas przygarnęli.
Prostując, mnie kazali się zwijać, a jej zapowiedzieli, że jej wleją. No to ja,
dobry człowiek, który myśli, że jest super bohaterem, wzięłam się w garść i zachowując
zwyczajną nonszalancję broniłam swojej kumpeli. Na początku słownie, ale ich
było dwóch. Jeden ze mną gadał, a drugi ją szarpał. No i kurczę nie
wytrzymałam. Zachować spokój i rozwiązać problem antyagresywnie próbowałam, nie
wyszło. Powiedziałam jeszcze raz, że mogą po prostu odpuścić, ale wybrali
inaczej. No to dotrzymałam obietnicy. Szczebiotka oberwał prawym sierpowym
prosto w krzywą gębę, potem kopniakiem w kolano powaliłam Dominika na ziemię.
Wydawać się może, że to będzie happy end, i byłby, gdyby Nika w szaleńczej
ucieczce mnie nie przewróciła. Ona zdążyła dobiec do drzwi, ale jeszcze
bardziej wkurzony Dominik nie chybił łapiąc mnie za glana.
-Proszę
proszę. A kogo ja tu widzę. Bawimy się w pedofilii, co chłopcy?- Mężczyzna,
który to mówił był OG-ROM-NY. Stanął za mną i spojrzał na nich tak, jak
lustruje cię wzrokiem antyterrorystyk, a może nawet nim był. Twarda szczęka,
groźne ale miłe oczy, mega pojemne płuca. To ta kupa mięśni właśnie mnie
uratowała. Co więcej, zapobiegła innym takim akcjom. Jak już stanęłam na nogi,
wysłuchaliśmy bardzo miłej pogawędki o honorze, godności i szacunku. Skarcił
chłopaków siarczyście i mnie też czegoś nauczył. Zawsze Bier ze sobą
ochroniarzy.
PS: Co do
Niki. Nie odzywała się do mnie do końca tego dnia. Nie wiem czemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)