Gadanie jest
czasami trudniejsze od... od… od nie wiem czego! I najtrudniej było mi zacząć.
-Ja wcale…
pewnie myślisz, że jestem potworem, co? Takim… demonem z piekieł, albo…
Lex ponaglił
mnie wymachem dłoni i przekrzywieniem głowy.
-Em… nie
wiem od czego zacząć. Nie umiem tak sama z siebie! Zadaj pytanie.- westchnęłam.
-Jeśli tak
wolisz. Jesteś taka od zawsze?- Spojrzał na mnie jak prawdziwy terapeuta.
-Nie. Od
dość niedawna.
-Kiedy
odkryłaś czym…?
-Czym
jestem? Zdałam sobie sprawę, że jestem mutantem
jakieś… dwa tygodnie temu?
-Hm…
-Hmmm? Hmm?!
Jesteś okropny w zadawaniu pytań. I domyślaniu się! Idiota… Wiesz kiedy się to
zaczęło? Wiesz?! Kiedy ty wparowałeś na Mszę! Wtedy! Porwałeś mnie, mieliśmy
ten… ten… wypadek, a potem ta walka i… i… nie wiesz co oni mi zrobili! Nie
wiesz! Nie było cię tam! Nie było cię tam… Bo… bo… Ech. Kogo ja oszukuję. To
nie jest niczyja wina.
Spojrzałam
na niego kątem oka, ale był jak kamień. Przynajmniej nie musiałam się martwić,
że i on się rozpłacze.
-Kiedy ty
zabrałeś Nikę na zewnątrz, ja zostałam, pamiętasz?
-Tak.
-Próbowałam,
ale nie dałam rady się z tego wywinąć… ja… oni mnie po-ojmali. I.. tak wyszło,
że ten świr prowadził tam eksperymenty, a mnie wcale nie chciał zabić, bo takie
świry nie zabijają tylko torturują, więc dopięli mnie do takiej śmiesznej
maszyny i patrzyli przez szybę i to było trochę straszne, ale starałam się
trzymać dzielnie, wiesz? No i on mnie podłączył do D-demonizatora, a potem j-jakoś
udało mi się uciec i poszłam do niego i tak jak ty powiedziałeś… tak jak
powiedziałeś… ja…
No i tyle by
było z prostej gadki. Emocje wzięły górę, a teraz chyba się rozpłaczę.
-I kurczę
stałam się tym! Mutantem! Oślizgłym brzydactwem zabijającym ludzi!
Wykrzyczałam
przez łzy. Nie mogłam… a może się bałam? Nie wiem. Ciężko jest mówić jak ktoś
nas skrzywdził, a ja musiałabym jeszcze powiedzieć jak ja krzywdziłam. To było
za dużo. I jeszcze przy tym wszystkim miałam świadomość, że nie mam prawa tak o
sobie myśleć. Bo nie byłam przecież ofiarą.
Zaczęłam
więc biec. Ile sił w nogach. Byle dalej od niego, byle uciec.
-Julka!
Słyszałam za
sobą jak mnie wołał, ale nie chciałam reagować. Tylko biegłam. W pewnym
momencie, kiedy już widziałam wyjście, on złapał mnie za rękę. Ale nie to mną
wstrząsnęło. To mój wewnętrzny dzwon ostrzegawczy nagle zadudnił gdzieś pod
czachą. Bez namysłu rzuciłam się do tyłu. Upadliśmy po raz kolejny tego dnia na
zimny grunt. Nad głową zaświszczały kule.
-Staaać!-
Ktoś wrzeszczał niemiłosiernie.- Stać, bo strzelam!
-Przecież
już wystrzelił.- Powiedzieliśmy równocześnie z najemnikiem, na którym leżałam.
Nie zdążyłam
nawet o tym pomyśleć, kiedy ten sam odezwał się nad nami równie głośno.
-Ohohoho!
Koga ja widzę! Jacek i Barbara! Zakochana para!
Widać Borka
jednak nie zginął, jeśli mógł tak perfidnie, ale jednak uroczo się z nas
naśmiewać. Rzeczywiście wytrzymały z niego chłop.
- Jesteś
zazdrosny?- Poderwałam się na równe nogi i tak po dziewczyńskiemu rzuciłam mu
się w ramiona.
-O! A tego
się nie spodziewałem! Hahaha.- Pachniał ogniem i lasem. Ciekawe połączenie.
-Cieszę się,
że żyjesz.
-Mnie nic
nie pokona!
-Pozwolisz, że
sobie pożyczę.- Założyłam skradnięte
okulary i zawiązałam chustę na twarzy.
-Ma się
rozumieć, że oddasz?
-No pewnie.
Jak tylko znajdę nową maskę.
Zaczęliśmy
się śmiać.
-No.
Chodźmy, bo podwózka czeka.
-Taa? No
patrz, Lex, ktoś jednak potrafi zorganizować tak prostą rzecz.- Odwróciłam się do
najemnika.
On nie miał
ochoty na takie bzdety, więc tylko wyminął nas i pomaszerował w stronę
zaparkowanych samochodów. Ekipa była już w środku. Brakowało tylko mnie i
rudego.
-Fiasko,
dziewczyno! Nie cieszysz się? Jutro wypłata!
Muskularny
pewnieirlandczyk wymachiwał łapskami w każdą stronę żebym tylko dobrze
zrozumiała co ma na myśli.
-To Lex ma
wystarczająco kasy na takich gości jak wy?
-Żartujesz?
On to jest dopiero przy forsie!- Szepnął
mi na ucho.
Nie zdążyłam
o nic więcej zapytać, bo w ciężarówce było dość ciasno.
Skierowaliśmy
się w stronę domu.
Tłumaczenie ludziom takich rzeczy jest mega trudne. W ogóle ludzie nie powinni się domagać takich tłumaczeń.
OdpowiedzUsuńOn żyje!
Dobra kątem prawie happy
Ta scena z lezeniem na sb ... bajka xdd
~ Alex ♡ _ ♡