niedziela, 12 lipca 2015

77 O w dupę jeża



-O w dupę jeża!
Konwój pojazdów zbliżał się z zabójczą prędkością. Oczy oślepione reflektorami helikoptera z iskrą adrenalinową spoglądały na przybywające pod drzwi okazje do użycia broni.
-Borka! Trzecia flanka.
-Ta jest!
-Szary, ty bierzesz drugą. Makłowski pierwsza!
-Tak jest!- Odkrzyknęli mężczyźni i zganiając swoje drużyny ustawili się w wyznaczonych miejscach.
Wtedy Lex odwrócił się tyłem do szyb.
-Wiecie co robić chłopaki. Priorytet, to wyjść cało, ale daję premię temu, kto zabije szychę z PBD.
-Tak jest!- Odkrzyknęli tamci.
-Kurwa,- Zwrócił się do trzech doradców- miało być czyste podejście. Stary nas wykiwał?
-Na to wygląda, El Szefo.- Ognisty Hiszpan z brudną przeszłością nauczyciela matematyki przeczesał włosy.
-Może nie.- Wtrącił się najwyższy z nich- Może wiedzieli od samego początku?
Konwój był już całkiem blisko. Wypolerowane lufy wielgachnych przeciwlotniskowców pobłyskiwały w słońcu.
-Nie ważne. Drwal, weź dziewczynę i spierdalajcie stąd od tyłu. Hiszpan, ty weźmiesz rozpoznawczą i pójdziesz przed nimi. Zrozumiano?- Na wydane rozkazy mężczyźni zasalutowali i rozbiegli się w dwóch różnych kierunkach.
-Rączka, dawaj na dach i rozwal tego Apach`a.
-Się robi.- Wysoki odbiegł i zwołując swoich popędził na górę.
Dziewczyna nadal wyczekująco stała przed najemnikiem. Miała pewne obiekcje co do planu, ale wolała zachować je dla siebie.
-Moja broń.- Wyciągnęła rękę po Walthera, którego zwinął jej Lex.
-Nie potrzebujesz…
-Nie drocz się ze mną, tylko mi oddaj. No już. O! Właśnie. Dziękuję.- Pogładziła zimny metal, na który zapracowała u Hanselhoffa. Lex przyglądał jej się z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
-Urosłaś.- Powiedział w końcu.
-Ha ha ha! Podmienili ci mózg z ciotką Aldoną, czy jak?- Parsknęła śmiechem.
Najemnik miał jeszcze coś powiedzieć ale nawet nie dokończył myśli, kiedy pociski z karabinów przeciwlotniczych przecięły powietrze centymetry od nich. Zaczęła się walka. Ona i najemnik padli na ziemię. Ludzie ostrzeliwali się wzajemnie. Na razie żadnych strat nie odnieśli, ale nie można przewidzieć, która kula trafi, jeśli mechanizmy jeszcze nie wypchnęły jej z komory. Na głowy posypał się tynk i odłamki szkła.
-Drwal!- Lex krzyknął na najemnika, który złapał Julkę za nogę i pociągnął w stronę schodów. Klamry kamizelki zaszurały po podłodze. Dziewczyna popędziła za najemnikiem w głąb pomieszczeń.
-Trzymaj się zaraz za mną.- Tubalnym głosem prawie wykrzyczał jej do ucha.
Skręcili w lewo i prawie wpadli na plecy drużyny Hiszpana.
-Co jest?- Drwal przyklęknął za załomem.
-Nic Kuźwa puta Kuźwa! Są tam zaje bańce pierdolnięci.
-Pierdoleni…- Poprawił go kolega.
- Ta.
-Ilu?- dziewczyna odważyła się odezwać. Wszyscy nagle na nią spojrzeli. Zrobiło jej się głupio.
-Trzy dziesiątki, El Estrella. Chce pani zrobić swoje? Proponuje przyjąć bitwę?
-Ja tylko…
-Ach! No to do roboty, koledzy!- Nie słuchali jej zbyt podekscytowani nadchodzącą bitwą.
-Rozpierducha?- Zapytał ktoś z tyłu.
-Rozpierdol, Marian. Rozpierdol!- Odkrzyknął Hiszpan i jako pierwszy rzucił się do przodu. Po chwili usłyszeli całkiem przejmujące wrzaski.

1 komentarz:

  1. Oj Julcia Julcia ... coraz więcej przekleństw ... Jak to jest, że na żywo nie powiesz ale napiszesz?
    Nie wnikam
    Dlaczego im nie pomożesz? Jesteś mutantem czy nie?
    Idę dalej
    ~ Alex ♡ _ ♡

    OdpowiedzUsuń

Komentarze motywują :)