-O w dupę
jeża!
Konwój
pojazdów zbliżał się z zabójczą prędkością. Oczy oślepione reflektorami helikoptera
z iskrą adrenalinową spoglądały na przybywające pod drzwi okazje do użycia
broni.
-Borka!
Trzecia flanka.
-Ta jest!
-Szary, ty
bierzesz drugą. Makłowski pierwsza!
-Tak jest!-
Odkrzyknęli mężczyźni i zganiając swoje drużyny ustawili się w wyznaczonych
miejscach.
Wtedy Lex
odwrócił się tyłem do szyb.
-Wiecie co
robić chłopaki. Priorytet, to wyjść cało, ale daję premię temu, kto zabije
szychę z PBD.
-Tak jest!-
Odkrzyknęli tamci.
-Kurwa,-
Zwrócił się do trzech doradców- miało być czyste podejście. Stary nas wykiwał?
-Na to
wygląda, El Szefo.- Ognisty Hiszpan z brudną przeszłością nauczyciela
matematyki przeczesał włosy.
-Może nie.-
Wtrącił się najwyższy z nich- Może wiedzieli od samego początku?
Konwój był
już całkiem blisko. Wypolerowane lufy wielgachnych przeciwlotniskowców
pobłyskiwały w słońcu.
-Nie ważne.
Drwal, weź dziewczynę i spierdalajcie stąd od tyłu. Hiszpan, ty weźmiesz
rozpoznawczą i pójdziesz przed nimi. Zrozumiano?- Na wydane rozkazy mężczyźni
zasalutowali i rozbiegli się w dwóch różnych kierunkach.
-Rączka,
dawaj na dach i rozwal tego Apach`a.
-Się robi.-
Wysoki odbiegł i zwołując swoich popędził na górę.
Dziewczyna
nadal wyczekująco stała przed najemnikiem. Miała pewne obiekcje co do planu,
ale wolała zachować je dla siebie.
-Moja broń.-
Wyciągnęła rękę po Walthera, którego zwinął jej Lex.
-Nie
potrzebujesz…
-Nie drocz
się ze mną, tylko mi oddaj. No już. O! Właśnie. Dziękuję.- Pogładziła zimny
metal, na który zapracowała u Hanselhoffa. Lex przyglądał jej się z
nieodgadnionym wyrazem twarzy.
-Urosłaś.-
Powiedział w końcu.
-Ha ha ha!
Podmienili ci mózg z ciotką Aldoną, czy jak?- Parsknęła śmiechem.
Najemnik
miał jeszcze coś powiedzieć ale nawet nie dokończył myśli, kiedy pociski z
karabinów przeciwlotniczych przecięły powietrze centymetry od nich. Zaczęła się
walka. Ona i najemnik padli na ziemię. Ludzie ostrzeliwali się wzajemnie. Na
razie żadnych strat nie odnieśli, ale nie można przewidzieć, która kula trafi,
jeśli mechanizmy jeszcze nie wypchnęły jej z komory. Na głowy posypał się tynk
i odłamki szkła.
-Drwal!- Lex
krzyknął na najemnika, który złapał Julkę za nogę i pociągnął w stronę schodów.
Klamry kamizelki zaszurały po podłodze. Dziewczyna popędziła za najemnikiem w
głąb pomieszczeń.
-Trzymaj się
zaraz za mną.- Tubalnym głosem prawie wykrzyczał jej do ucha.
Skręcili w
lewo i prawie wpadli na plecy drużyny Hiszpana.
-Co jest?-
Drwal przyklęknął za załomem.
-Nic Kuźwa
puta Kuźwa! Są tam zaje bańce pierdolnięci.
-Pierdoleni…-
Poprawił go kolega.
- Ta.
-Ilu?-
dziewczyna odważyła się odezwać. Wszyscy nagle na nią spojrzeli. Zrobiło jej
się głupio.
-Trzy
dziesiątki, El Estrella. Chce pani zrobić swoje? Proponuje przyjąć bitwę?
-Ja tylko…
-Ach! No to
do roboty, koledzy!- Nie słuchali jej zbyt podekscytowani nadchodzącą bitwą.
-Rozpierducha?-
Zapytał ktoś z tyłu.
-Rozpierdol,
Marian. Rozpierdol!- Odkrzyknął Hiszpan i jako pierwszy rzucił się do przodu.
Po chwili usłyszeli całkiem przejmujące wrzaski.
Oj Julcia Julcia ... coraz więcej przekleństw ... Jak to jest, że na żywo nie powiesz ale napiszesz?
OdpowiedzUsuńNie wnikam
Dlaczego im nie pomożesz? Jesteś mutantem czy nie?
Idę dalej
~ Alex ♡ _ ♡