Stop!
Świat
zaczyna mnie poważnie martwić. Jak można być dość bezdusznym, żeby dać dziecku
wpaść w łapy potwora? O nie. Wystarczy być normalnym. Phi! I właśnie po to
jestem ja. Żeby ratować i walczyć.
-No i mamy
pierwszego ochotnika. Ukaż się jeśli możesz.- Ale z tego faceta arogant! No
więc wyszłam na środek. Dość niezgrabnie ale jednak jako bohater. Bohater który,
kurcze, zaraz zginie. Nie, no. Bądźmy dobrej myśli.
-To gdzie
jesteś? Bo jakoś cię nie widzę, ochotniku.
-To ja.
-Ty? No
dobrze, jeśli chcesz… zapraszam.- Odepchnął mojego brata na miejsce, a do mnie
wyciągnął zapraszająco ręce.
-Chcę coś
wiedzieć.- Zaryzykowałam.
-To coś
chcesz?- Zdziwił się mniej niż chciałam. Bardziej go to rozśmieszyło.
-Zabijecie
nas?- Blondi zakrztusił się moim pytaniem. O to chodziło.
-Skąd taki
pomysł?
-Wiem jak
wyglądasz. Widzę twoją twarz. Raczej nie chciałbyś być zapamiętany po akcji
terrorystycznej, której dowodzącym byłeś, a jednak zdjąłeś chustę. Teraz już
wiemy jak wyglądasz. Pozostaje ci nas zabić. Chyba… chyba, że o to chodzi.
Chcesz żebyśmy cię zapamiętali i zrobili z ciebie czarny charakter jak w każdym
filmie fabularnym. Eksperyment miał być tylko pretekstem… Miał dodawać smaku
twojemu przedstawieniu.- Na chwilę zapadła cisza. Blondyn nie odwracał ode mnie
wzroku.
-Ha!
Słyszeliście chłopcy? Panienka myśli, że jest taka mądra i umie odgadnąć plan „tych
złych”. A to dobre!- Naraz, wraz z nim, wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet ci w
ławkach. Ja zachowałam powagę.
-A więc?
-A więc, co?
Mam ci odpowiedzieć? Tego oczekujesz, tak? No dobra.- Podszedł do mnie.
Starałam się nie zachwiać i nie spuścić oczu. Pięć centymetrów ode mnie i nagle
coś dostrzegłam. On nie był dorosłym! On nie mógł być dorosłym.
-Mogę cię
zabić. Mogę tak po prostu skręcić ci kark, a ty pytasz mi się dlaczego nie
zakrywam twarzy. Nie dla aż tak głupiego pytania jeszcze żyjesz. Wymyśl coś
mądrzejszego, a odpowiem.- Myśl, Julia! Myśl! Jakie pytanie możesz mu zadać? No
jakie?
-Co robi
Demonizator?
-Moja maszynka?
Trafne pytanko. Urządzenie wstrzykuje ci do krwiobiegu mieszankę, która wedle
zasady powinna zmienić obiekt badań od poziomu molekularnego.
-Jak zmienić?
-To już
zależy od podatności struktury ciała na nasz produkt.
-Dlaczego
robicie to tutaj? W kościele?
-Polecenie z
góry. Myślisz, że się nad tym nie zastanawiałem? Mój szef ma różne zachcianki.
Może myślał, że tak będzie zabawniej.
-Kim jest
twój szef?
-Szef, to
szef. Jest psychopatą, mordercą, terrorystą, taktykiem i inwestorem w jednym.
-Kto to
jest?
-Jakby ci to
coś dało!
-Z tego co
rozumiem, to raczej nie wrócę już do rodziny. Nic nie szkodzi jeśli mi wyjawisz
ten sekret.
-Sekret? To
żaden sekret. Mój szef nazywa się Obedayah Kraus.
-Ilu was
jest?
-Czy nie
uważasz, że to już za wiele? Chyba wystarczy tych pytań.
-Jeszcze jedno.
Jak masz na imię?
-Hę?
Zapraszasz mnie na randkę? W sumie…- Zbliżył się do mnie i szepnął mi na ucho-
Na imię mam Lex.- Byłam zdziwiona, ale w odkryłam w sobie więcej siły, niż
myślałam, że miałam.
-Zaraz
zginiesz, Lex.- Wyszeptałam i niemożliwie szybko złapałam za nóż doczepiony do
jego uda. Z zamachu, zanim zdążył się odsunąć, przejechałam mu nim po żebrach i
kierowałam otrze jeszcze wyżej. Miałam nadzieję, że nawet nie widząc trafię, że
rozpięta kamizelka, choć ciężka i kuloodporna nie stawi oporu. Celowałam w
serce. Nie trafiłam. Moja ręka zatrzymała się gwałtownie na wysokości mięśnia
skośnego zewnętrznego i mięśnia piersiowego. Nie potrafiłam się ruszyć. Brakło
mi tchu. Nadal trzymałam dłoń pod jego ubraniem. Niemal czułam ciepło krwi
sączącej się z rany jaką zadałam. Nie mogłam oderwać wzroku od jego oczu. Byliśmy tak
blisko siebie. Dookoła nagle wszystko zagrzmiało. Rumor dziesięciu obcasów
wojskowych butów podniósł się momentalnie. Ktoś złapał mnie za włos, odciągnął.
Dostałam parę razy w twarz. Rzucili mnie na podłogę. Usłyszałam
charakterystyczny klik odbezpieczanej
broni. Zimna stal dotknęła mej skroni. Zamknęłam oczy. Raz. Dwa. Trzy…
-Nie.- Kula
nie opuściła komory. Nie przebiła się przez czaszkę, płat skroniowy, mózg. Nie
zginęłam. Nie zginęłam!
Ale…
dlaczego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze motywują :)