Macie kiedyś
chwile, w których nie wiecie co się dzieje? Dla mnie to była ta chwila.
-Zostawcie
ją.- Ktoś podniósł mnie z ziemi. Otworzyłam oczy. Lex nawet nie ruszył się z
miejsca. Stał tam, z kapiącą na posadzkę krwią otoczony przez swoich ludzi. Ich
broń celowała we mnie. Kiedy tak na nich patrzyłam, to czułam dumę. Dumę z
siebie. Ja, gimnazjalistka w żółtych martensach, byłam zdolna podczas niedzielnej
mszy prawie pokonać główny czarny charakter mojego życia. Sukces! I co z tego,
że oni nadal tu są? Za chwilę to wszystko się skończy. Bo za chwilę…
-Mówi do was
jednostka SKAUT! Jesteście otoczeni! Wyjdźcie z podniesionymi rękami!
… będzie tu
wojsko.
Kiedy
terroryści usłyszeli warkot helikoptera wszyscy spojrzeli na mnie.
-Ty dziwko!-
Mięśniak stojący najbliżej uderzył mnie kolbą w twarz. Upadłam. Inni już
zaczęli się zbierać. Składali Demonizator, zmieniali pozycje, coś przełączali.
Mężczyzna chciał uderzyć mnie jeszcze raz, ale kula powaliła go na ziemię
dokładnie obok mnie. Dostał w ramię. Lex do niego podszedł. Złapał go za kark i
zaciągnął pod wrota kościoła.
-Zwalniam
cię.- Powiedział i wykopał go wprost w objęcia oficerów. Po tym wrócił do mnie.
Klęknął e i starł mi krew z twarzy.
-Potrzebne ci
to było? Mogłaś żyć sobie spokojnie, bez ran, bez krwi. A tak. Nagrabiłaś sobie.
Oj, nagrabiłaś…
-Dla-a wass
jest ju-uż za późno.- Wycharczałam i splunęłam mu w twarz. Po tym zemdlałam.
Obudziłam się
w bardzo dziwnej pozycji. Nogi miałam dosłownie na głowie. Jednej ręki nie
czułam. Druga zasłaniała mi widok na to, co mogłoby mi pomóc w odgadnięciu co
się stało. Bolała mnie głowa i brzuch. Brzuch bardziej.
Poczekałam aż
zacznę cokolwiek oprócz bólu czuć. Pierwszy doszedł do siebie mój słuch.
Wychwyciłam też uczucie gorąca. Ból głowy zelżał. Poczułam ucisk na brzuchu.
Spróbowałam się poruszyć. Mięśnie nóg mi odmawiały, ale zdołałam zdjąć rękę z
twarzy. Widziałam coś bardzo dziwnego. Jakby wielki kawał metalu odgrodzonego
niebieską płytką. A może to był żagiel? Skupiłam wzrok. Przekonałam się, że
patrzyłam na drzwi od samochodu. Uświadomiłam sobie, że jestem w pozycji
równoległej do podłogi, ale prostopadłej do drugich drzwi. W skrócie: leżałam
plecami na oknie od pasażera. A jednak czułam że grawitacja niemiłosiernie
ciągnie mnie w dół, do okna.
Ucisk na
brzuch się zwiększył. Wygięłam szyję i spojrzałam na siebie. Omal nie
krzyknęłam. Na mnie leżał jeden goryli z kościoła. Nie miał połowy czaszki i
wszystko się z niego wylewało. Ogarnęła mnie panika. Nie mogłam nic zrobić, bo
moje ręce nie potrafiły unieść ciężaru. Wierzgnęłam nogami. Przez to, ciało
umarlaka zbliżyło się do mojej twarzy i maź zaczynała dotykać mojej szyi. Nie
mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Ponownie wierzgnęłam, ale tym razem
tylko nogami. Dotknęłam nimi górnej części auta. Przeniosłam do prawej kończyny
całą swoją siłę i kopnęłam. Metal wydał przytłumiony, skrzekliwy dźwięk.
Kopnęłam jeszcze raz i jeszcze. Nie byłam pewna czy ktoś mógłby mnie usłyszeć.
Nie byłam pewna czy ktoś w ogóle tam był. Jeśli nie… Jeśli jestem tu uwięziona
bez pomocy… To zmusiło mnie do uspokojenia się i przeanalizowania sytuacji.
Byłam w
połowie myśli o dosięgnięciu pasa bezpieczeństwa kiedy auto przeraźliwie skrzypnęło
i zalało mnie światło. Na chwilę oślepłam. Coś złapało mnie za nogi i mocno pociągnęło
w górę. Resztki kiedyś żyjącej istoty przelały mi się na twarz, oderwane tkanki
wplotły we włosy. Całą opatuliło mnie truchło. Coś nawet wleciało mi do nosa.
Naprawdę myślałam, że już tak na zawsze zostanę, kiedy wreszcie grawitacja się
zmieniła i znowu zobaczyłam światło. Kolor zielony przyjemnie wyglądał i
pachniał. Czyżby ktoś dopiero co skosił trawę? Głowa zdawała się być coraz cięższa
i cięższa. Powieki starały się złączyć. Moje ciało chciało spać. Tak bardzo
było mi źle…
Ktoś mną
potrząsnął. Mocno, otrzeźwiająco. Od razu się ogarnęłam. Nie pora na sen!
Uniosłam głowę. Coś starło mi z twarzy wnętrzności, wyjęło z włosów zbłąkaną
kosteczkę. Nabrałam głębokiego wdechu. Rozbiegane myśli wróciły na miejsce.
Znowu wszystko rozumiałam.
Podniosłam
wzrok jeszcze wyżej. Znajoma twarz. Jego ręce.
Przestałam
rozumieć.
Wow Julcia to ... Ja nie wiem co powiedzieć ... poprostu proszę o Next :*
OdpowiedzUsuń