Deszcz nie
przestawał padać.
Dziewczyna
robiłam się coraz mokrzejsza, ale tego nie zauważała. Już od jakiejś chwili
ryczała jak raniony lew. Jej świat znowu zaczął się rozpadać, jak posklejane
taśmą lustro.
-Aargh!
Potwory!- krzyczała na całe gardło.- Mordercy! Mordercy!
Wiecie jak
to jest, dowiedzieć się, że przez was zamordowano wam rodzinę? Nie chcecie czuć
tego, co ja w tamtej chwili. To było jak esemes od świata: „nienawidzę cię”.
Tak. Przez to płakałam. Nawet nie pamiętam co myślałam kiedy sobie wszystko
uświadomiłam. Pamiętałam tylko łzy. A wiecie co ja sobie kiedyś obiecałam? Że
nie będę płakać. Nie udało mi się.
W pewnym
momencie zaświeciły jej oczy. Ona też to poczuła. Zaczęła się przemieniać.
A jednak
nagle Lex złapał ją za ramiona i mocno przytulił. To uspokoiło mutację.
Dziewczyna jednak nie wpadła w szał. Przestała krzyczeć, a jedynie płakała
rzewnie w objęciach najemnika. On czuł oszalałe bicie jej serca. Czuł jak Gwiazdka
cała drży ze strachu. A jednak nie było w niej nienawiści. Po tym co przeżyła,
ta zwyczajna gimnazjalistka, jak sama się nazwała, nie czuła nienawiści do
ludzi i do świata. Dla niego to była nowość. On sam otoczony od zawsze był
„tymi złymi”. I ten jeden raz, właśnie przy niej, poczuł, że chce być dobry.
W końcu
deszcz przestał padać. Noc zrobiła się gwieździsta i piękna. Poczuł, że
dziewczyna spokojnie oddycha. Spojrzał na nią. Musiała zasnąć z tego całego
wyczerpania. Nie dziwił się. Dla „zwykłych” ludzi, to co ona robiła było
śmiertelne. Ale w rękach nadal wydawała się być… krucha. Tak. A może nie? Wiedział
jak twardą jest osobą.
Podniósł ją i wziął w ramiona. Nie była taka
ciężka jak myślał. Przeszedł przez drogę, kopniakiem wyważył furtkę i powoli
wkroczył na posesję dziewczyny. Nie wierzył, że MUR zostawiłby jakieś
niespodzianki, ale wolał być ostrożny. Drzwi wejściowe były uchylone. Dom
dziewczyny był dwupiętrowy. W ganku z ciągnął ich ubłocone buty. Najpierw
zaniósł ją do najbliższej łazienki i położył ją w wannie. Potem ze zdobytnim
rewolwerem przeszukał dom. Wyglądał jakby właściciele wyjechali na wakacje. Nie
roztrzaskiwanie talerzy było jak najbardziej stylem MUR`u. Wrócił po
dziewczynę. Zdążył się zorientować, który pokój był jej więc tam planował ją
zanieść. Najpierw jednak zdjął z niej przemoczony płaszcz i jako tako osuszył
ją ręcznikami. Nawet nie chciał myśleć jak by to wyglądało gdyby ona nagle się
obudziła. Sam też się wysuszył. Niestety jego koszulka była już nie do użytku,
więc musiał ją zdjąć. Przy okazji przyjrzał się swoim szwom. To przypomniało
mu, że ona też jest ranna. Nie mógł jednak uwierzyć, w to co widział. Jej rany
całkowicie się zagoiły! Całkowicie.
-Cholera…-
Mruczał dotykając swoich.
Wreszcie
zaniósł ją na rękach do pokoju i położył w łóżku z białego drewna. Chciał ją
nakryć kocem, ale uświadomił sobie, że nie może wstać. Nadal ją trzymał i
chciał puścić, ale nie dał rady, bo ręce dziewczyny oplotły jego szyję, więc
aby jakkolwiek się poruszyć musiałby ją obudzić. A tego nie chciał. Zamiast
wyrywać się spróbował inaczej. Położył się obok i chciał wreszcie zdjąć ją z
siebie, ale nagle poczuł jak bardzo jest zmęczony. Utrzymanie otwartych oczu
szło mu coraz gorzej. Aż w końcu usnął
dokładnie obok niej.
Gangster bez
koszulki w ramionach zwyczajnej nastolatki.
Ach te
poranki!
W
szczególności kiedy budzisz się przy mężczyźnie bez koszulki, oparta o niego, a
w sumie to całkiem w niego wtulona.
Szczególnie kiedy to Lex, a ty nie pamiętasz nic z wczorajszego dnia.
-Okej…
Zaczęłam się
robić czerwona. Nie żeby mi się to nie podobało, bo tej nocy spało mi się
całkiem przyjemnie, ale wyobraziłam sobie jak to wygląda z góry i stwierdziłam,
że dla postronnych całkiem jednoznacznie.
No i nie
miałam co zrobić. Nie chciałam rozmawiać o tym z Lexem, bo nasza gadka byłaby
bardziej niż niezręczna. Najlepiej żeby on to jakoś rozwiązał, nie?
Z błaganiem
w duszy uspokoiłam serce i wygodniej się w niego… no… ten… no wiecie. No
przytuliłam się do niego! Starałam się nie drżeć, żeby go nie obudzić i byłam
już prawie ułożona kiedy on otworzył oczy. Tym razem byłam bliżej niego niż
poprzednio. Trzymałam ręce na tej jego umięśnionej klacie i brzuchu. Nie
wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam co zrobić! A on miał takie piękne
oczy! I nic nie zrobił! Nawet się nie poruszył, tylko się na mnie patrzył.
Westchnęłam lekko. Serce znowu zaczęło bić mocniej. Nie wiem tylko, jego czy
moje?
-Śpij,
słonko. Jeszcze wcześnie.
Jego słowa
dotarły do mnie jak przez mgłę. Najemnik objął mnie ramieniem i z powrotem
zamknął oczy. Ogłupiałam. Serio. I co ja mam teraz zrobić? I wtedy sobie
uświadomiłam. To tylko sen! Bosz, ale ja jestem głupia! Czasami już mi się tak
zdarzało i wtedy wystarczyło poczekać, aż sen minie. Uśmiechnięta wróciłam do
snu. Niech sobie będzie. Nic dziwnego, że taki, bo przecież Lex brzydki nie
jest. Ma fajne ciało, jest przystojny i irokez bardzo mu pasuje. I ten jego
tatuaż… No. Całkiem, całkiem. Z uśmieszkiem znowu zasnęłam. Jeszcze nigdy nie
byłam tak blisko „wyśnionego”.
Ze snu
zbudziłam się nie wiem kiedy, ale przez okno do pokoju wpadały wesołe promyki
słońca. Sprawdziłam, ale koło mnie nikogo nie było. Rzeczywiście, to wszystko
było snem! Co za ulga. Musiałabym się tłumaczyć. Z drugiej strony… trochę
szkoda. Lex to nawet uroczy BadBoy z charakterkiem… Nie! Wywal z głowy te
myśli. Ostatnim razem skończyło się nieprzyjemnie. Skończyło się Mateuszem. No
i jeszcze był Włodek. A kiedyś taki jeden K. Chyba nie powinnam tyle myśleć o
facetach…
Nie ważne.
Wstałam i przeciągnęłam się. Drzwi balkonowe do pokoju były uchylone. Mama
musiała rano tworzyć. Hm… Przecież od wczoraj nie miałam mamy… Ani żadnej innej
rodziny.
-Kurde no!
No kurde, kurde, kurde!- Kopnęłam ścianę. Chciałam kopnąć jeszcze raz, ale z
kuchni dobiegały jakieś dźwięki. Od razu pomyślałam o Leksie.
-Ciekawe…-
Zastanowiłam się nad wczorajszym dniem. Pamiętałam tylko jak bardzo było mi
mokro i moment kiedy prawie się przemieniłam. Reszty już nie. Pewnie byłam zbyt
wściekła. A w takim razie, to gdzie był najemnik?
Wyszłam po
cichu z pokoju i poszłam do kuchni. Nikogo tam nie było. Za to na stole stał
talerz z kanapkami, kubek herbaty i jakaś kartka. Hałas robił kot. Jak tylko
mnie zobaczył, to podbiegł się przywitać.
-Hej kicia!
Jak tam u ciebie? Widzę, że ktoś nalał ci mleka. To pewnie ten wstrętny gangsta,
co nie? Pewnie tak.- Odłożyłam wygłaskanego kota na podłogę. Nadal nie mogłam
znaleźć najemnika. Spojrzałam na kartkę.
„Słonko,
wczoraj
dałaś niezłego czadu, więc zaniosłem cię do pokoju. Na stole masz śniadanie.
Przemyśl co dalej zrobisz. Ja radzę ci wziąć się w garść. Spadam pozałatwiać
swoje sprawy. Nie czekaj. Kiedyś zadzwonię.
Przystojniak
Lex.
PS: Nie
zapomnij zapłacić rachunków.”
Acha. Mogłam
się tego spodziewać. Ale w sumie się nie dziwię. Na jego miejscu też bym tak
zrobiła.
Wywalam więc
go z głowy i koniec sprawy. Nie on jest teraz najważniejszy.
Włączyłam
telewizję i usiadłam do śniadania. Kanapki były dobre, ale nie porównywałam ich
z tymi mojej babci. Popiłam herbatą. W TV leciały same wiadomości i jakieś
głupie seriale typu „Trudne Sprawy”. Była piątkowa godzina ósma trzydzieści. W
szkole właśnie trwała geografia, a ja musiałam zastanowić się co teraz. Na
sucho myśleć nie mogłam więc skoczyłam się po kartki i pisaki. Pierwsza lista
dotyczyła domu, druga mnie, trzecia szkoły, czwarta innych ludzi.
Od razu się
wszystkim zajęłam. Najpierw przeszukałam dom i wyskoczyłam po szlaufa żeby zmyć
graffiti. Potem radą Lexa zgarnęłam rachunki i inne papiery. Mój mózg nie
chciał się wysilać, więc to zostawiłam na później. Kolejną rzeczą było
sprawdzenie kurnika, który okazał się pusty, nakarmienie pupili, którymi
okazała się tylko kocica i posprawdzanie podwórka.
Tego dnia
dużo myślałam o rodzinie.
Jak mogłam
nie?
Wow Julcia ;o
OdpowiedzUsuńCo z twoją rodzinką :-:
Ej Leksik co uciekasz? Ja bym Ci nie radziła zostawiać samej tak gorącej sztuki jak Juliet samej , bo długo wolna nie zostanie ;)
On niech zadzwoni! No dzwoń chłopie ;'c Bo Edward to za ciebie zrobi ;c
Co mogę więcej powiedzieć..
Focham się na ciebie masz za fajnego bloga xd
Czekam nn :*
Pozdrawiam , ściskam , weny <3
Ps. Jest nowy sezon syrenki z Mako beybe ^^ I to już w tą sobotę :D
PPs. Jak widzisz jestem leniem i nie chciało mi się dupy ruszyć ,żeby się ogarnąć ;// Wybacz ;c
PPS. Pierwsza beybe!
Usuń