środa, 27 maja 2015

65 Rodzina. Jak mgłabym nie.



Deszcz nie przestawał padać.
Dziewczyna robiłam się coraz mokrzejsza, ale tego nie zauważała. Już od jakiejś chwili ryczała jak raniony lew. Jej świat znowu zaczął się rozpadać, jak posklejane taśmą lustro.
-Aargh! Potwory!- krzyczała na całe gardło.- Mordercy! Mordercy!

Wiecie jak to jest, dowiedzieć się, że przez was zamordowano wam rodzinę? Nie chcecie czuć tego, co ja w tamtej chwili. To było jak esemes od świata: „nienawidzę cię”. Tak. Przez to płakałam. Nawet nie pamiętam co myślałam kiedy sobie wszystko uświadomiłam. Pamiętałam tylko łzy. A wiecie co ja sobie kiedyś obiecałam? Że nie będę płakać. Nie udało mi się.

W pewnym momencie zaświeciły jej oczy. Ona też to poczuła. Zaczęła się przemieniać.
A jednak nagle Lex złapał ją za ramiona i mocno przytulił. To uspokoiło mutację. Dziewczyna jednak nie wpadła w szał. Przestała krzyczeć, a jedynie płakała rzewnie w objęciach najemnika. On czuł oszalałe bicie jej serca. Czuł jak Gwiazdka cała drży ze strachu. A jednak nie było w niej nienawiści. Po tym co przeżyła, ta zwyczajna gimnazjalistka, jak sama się nazwała, nie czuła nienawiści do ludzi i do świata. Dla niego to była nowość. On sam otoczony od zawsze był „tymi złymi”. I ten jeden raz, właśnie przy niej, poczuł, że chce być dobry.
W końcu deszcz przestał padać. Noc zrobiła się gwieździsta i piękna. Poczuł, że dziewczyna spokojnie oddycha. Spojrzał na nią. Musiała zasnąć z tego całego wyczerpania. Nie dziwił się. Dla „zwykłych” ludzi, to co ona robiła było śmiertelne. Ale w rękach nadal wydawała się być… krucha. Tak. A może nie? Wiedział jak twardą jest osobą.
 Podniósł ją i wziął w ramiona. Nie była taka ciężka jak myślał. Przeszedł przez drogę, kopniakiem wyważył furtkę i powoli wkroczył na posesję dziewczyny. Nie wierzył, że MUR zostawiłby jakieś niespodzianki, ale wolał być ostrożny. Drzwi wejściowe były uchylone. Dom dziewczyny był dwupiętrowy. W ganku z ciągnął ich ubłocone buty. Najpierw zaniósł ją do najbliższej łazienki i położył ją w wannie. Potem ze zdobytnim rewolwerem przeszukał dom. Wyglądał jakby właściciele wyjechali na wakacje. Nie roztrzaskiwanie talerzy było jak najbardziej stylem MUR`u. Wrócił po dziewczynę. Zdążył się zorientować, który pokój był jej więc tam planował ją zanieść. Najpierw jednak zdjął z niej przemoczony płaszcz i jako tako osuszył ją ręcznikami. Nawet nie chciał myśleć jak by to wyglądało gdyby ona nagle się obudziła. Sam też się wysuszył. Niestety jego koszulka była już nie do użytku, więc musiał ją zdjąć. Przy okazji przyjrzał się swoim szwom. To przypomniało mu, że ona też jest ranna. Nie mógł jednak uwierzyć, w to co widział. Jej rany całkowicie się zagoiły! Całkowicie.
-Cholera…- Mruczał dotykając swoich.
Wreszcie zaniósł ją na rękach do pokoju i położył w łóżku z białego drewna. Chciał ją nakryć kocem, ale uświadomił sobie, że nie może wstać. Nadal ją trzymał i chciał puścić, ale nie dał rady, bo ręce dziewczyny oplotły jego szyję, więc aby jakkolwiek się poruszyć musiałby ją obudzić. A tego nie chciał. Zamiast wyrywać się spróbował inaczej. Położył się obok i chciał wreszcie zdjąć ją z siebie, ale nagle poczuł jak bardzo jest zmęczony. Utrzymanie otwartych oczu szło  mu coraz gorzej. Aż w końcu usnął dokładnie obok niej.
Gangster bez koszulki w ramionach zwyczajnej nastolatki.


Ach te poranki!
W szczególności kiedy budzisz się przy mężczyźnie bez koszulki, oparta o niego, a w sumie to całkiem  w niego wtulona. Szczególnie kiedy to Lex, a ty nie pamiętasz nic z wczorajszego dnia.
-Okej…
Zaczęłam się robić czerwona. Nie żeby mi się to nie podobało, bo tej nocy spało mi się całkiem przyjemnie, ale wyobraziłam sobie jak to wygląda z góry i stwierdziłam, że dla postronnych całkiem jednoznacznie.
No i nie miałam co zrobić. Nie chciałam rozmawiać o tym z Lexem, bo nasza gadka byłaby bardziej niż niezręczna. Najlepiej żeby on to jakoś rozwiązał, nie?
Z błaganiem w duszy uspokoiłam serce i wygodniej się w niego… no… ten… no wiecie. No przytuliłam się do niego! Starałam się nie drżeć, żeby go nie obudzić i byłam już prawie ułożona kiedy on otworzył oczy. Tym razem byłam bliżej niego niż poprzednio. Trzymałam ręce na tej jego umięśnionej klacie i brzuchu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam co zrobić! A on miał takie piękne oczy! I nic nie zrobił! Nawet się nie poruszył, tylko się na mnie patrzył. Westchnęłam lekko. Serce znowu zaczęło bić mocniej. Nie wiem tylko, jego czy moje?
-Śpij, słonko. Jeszcze wcześnie.
Jego słowa dotarły do mnie jak przez mgłę. Najemnik objął mnie ramieniem i z powrotem zamknął oczy. Ogłupiałam. Serio. I co ja mam teraz zrobić? I wtedy sobie uświadomiłam. To tylko sen! Bosz, ale ja jestem głupia! Czasami już mi się tak zdarzało i wtedy wystarczyło poczekać, aż sen minie. Uśmiechnięta wróciłam do snu. Niech sobie będzie. Nic dziwnego, że taki, bo przecież Lex brzydki nie jest. Ma fajne ciało, jest przystojny i irokez bardzo mu pasuje. I ten jego tatuaż… No. Całkiem, całkiem. Z uśmieszkiem znowu zasnęłam. Jeszcze nigdy nie byłam tak blisko „wyśnionego”.

Ze snu zbudziłam się nie wiem kiedy, ale przez okno do pokoju wpadały wesołe promyki słońca. Sprawdziłam, ale koło mnie nikogo nie było. Rzeczywiście, to wszystko było snem! Co za ulga. Musiałabym się tłumaczyć. Z drugiej strony… trochę szkoda. Lex to nawet uroczy BadBoy z charakterkiem… Nie! Wywal z głowy te myśli. Ostatnim razem skończyło się nieprzyjemnie. Skończyło się Mateuszem. No i jeszcze był Włodek. A kiedyś taki jeden K. Chyba nie powinnam tyle myśleć o facetach…
Nie ważne. Wstałam i przeciągnęłam się. Drzwi balkonowe do pokoju były uchylone. Mama musiała rano tworzyć. Hm… Przecież od wczoraj nie miałam mamy… Ani żadnej innej rodziny.
-Kurde no! No kurde, kurde, kurde!- Kopnęłam ścianę. Chciałam kopnąć jeszcze raz, ale z kuchni dobiegały jakieś dźwięki. Od razu pomyślałam o Leksie.
-Ciekawe…- Zastanowiłam się nad wczorajszym dniem. Pamiętałam tylko jak bardzo było mi mokro i moment kiedy prawie się przemieniłam. Reszty już nie. Pewnie byłam zbyt wściekła. A w takim razie, to gdzie był najemnik?
Wyszłam po cichu z pokoju i poszłam do kuchni. Nikogo tam nie było. Za to na stole stał talerz z kanapkami, kubek herbaty i jakaś kartka. Hałas robił kot. Jak tylko mnie zobaczył, to podbiegł się przywitać.
-Hej kicia! Jak tam u ciebie? Widzę, że ktoś nalał ci mleka. To pewnie ten wstrętny gangsta, co nie? Pewnie tak.- Odłożyłam wygłaskanego kota na podłogę. Nadal nie mogłam znaleźć najemnika. Spojrzałam na kartkę.
„Słonko,
wczoraj dałaś niezłego czadu, więc zaniosłem cię do pokoju. Na stole masz śniadanie. Przemyśl co dalej zrobisz. Ja radzę ci wziąć się w garść. Spadam pozałatwiać swoje sprawy. Nie czekaj. Kiedyś zadzwonię.
Przystojniak Lex.
PS: Nie zapomnij zapłacić rachunków.”
Acha. Mogłam się tego spodziewać. Ale w sumie się nie dziwię. Na jego miejscu też bym tak zrobiła.
Wywalam więc go z głowy i koniec sprawy. Nie on jest teraz najważniejszy.
Włączyłam telewizję i usiadłam do śniadania. Kanapki były dobre, ale nie porównywałam ich z tymi mojej babci. Popiłam herbatą. W TV leciały same wiadomości i jakieś głupie seriale typu „Trudne Sprawy”. Była piątkowa godzina ósma trzydzieści. W szkole właśnie trwała geografia, a ja musiałam zastanowić się co teraz. Na sucho myśleć nie mogłam więc skoczyłam się po kartki i pisaki. Pierwsza lista dotyczyła domu, druga mnie, trzecia szkoły, czwarta innych ludzi.
Od razu się wszystkim zajęłam. Najpierw przeszukałam dom i wyskoczyłam po szlaufa żeby zmyć graffiti. Potem radą Lexa zgarnęłam rachunki i inne papiery. Mój mózg nie chciał się wysilać, więc to zostawiłam na później. Kolejną rzeczą było sprawdzenie kurnika, który okazał się pusty, nakarmienie pupili, którymi okazała się tylko kocica i posprawdzanie podwórka.
Tego dnia dużo myślałam o rodzinie.
Jak mogłam nie?

2 komentarze:

  1. Wow Julcia ;o
    Co z twoją rodzinką :-:
    Ej Leksik co uciekasz? Ja bym Ci nie radziła zostawiać samej tak gorącej sztuki jak Juliet samej , bo długo wolna nie zostanie ;)
    On niech zadzwoni! No dzwoń chłopie ;'c Bo Edward to za ciebie zrobi ;c
    Co mogę więcej powiedzieć..

    Focham się na ciebie masz za fajnego bloga xd
    Czekam nn :*
    Pozdrawiam , ściskam , weny <3
    Ps. Jest nowy sezon syrenki z Mako beybe ^^ I to już w tą sobotę :D
    PPs. Jak widzisz jestem leniem i nie chciało mi się dupy ruszyć ,żeby się ogarnąć ;// Wybacz ;c

    OdpowiedzUsuń

Komentarze motywują :)